CZYLI O DOBRYCH KSIĄŻKACH DLA DZIECI NIE TYLKO DLA DZIECI
Blog > Komentarze do wpisu
My na wyspie Saltkrakan

 

  

... czyli dla mnie (i dla moich córek też) - „Dlaczego kąpiesz się w spodniach wujku ?”. W późniejszych wydaniach zmieniono tytuł na dosłowne tłumaczenie tego, który nadała tej książce Astrid Lindgren. Nie mogę się do niego przyzwyczaić i dlatego mój kompletnie zaczytany egzemplarz oddałam do introligatora, choć zapewne taniej byłoby kupić nowy z nowym tytułem ;-)


W naszym ulubionym  ”Atramentowym sercu” Mo tak mówi do swojej córki Meggie: „Jeśli weźmiesz w podróż książkę (...) wydarzy się coś dziwnego: książka zacznie gromadzić twoje wspomnienia. Potem wystarczy ją otworzyć i znów będziesz tam, gdzie ją czytałaś. Ledwie przeczytasz pierwsze słowa, wrócą do ciebie obrazy, zapachy, smak lodów, które wówczas jadłaś...” * . Mo wiedział, co mówi – znał sie w końcu na książkach jak nikt inny. Tak właśnie jest i w tym przypadku - czytając o małej szwedzkiej wysepce na Bałtyku, w jakiś przedziwny sposób wracam do Krówki w Borach Tucholskich. Przyjeżdżaliśmy tam z rodzicami przez 10 kolejnych lat, znałam tam każdą ścieżkę i każdy krzak. Tam pierwszy raz czytałam tę książkę, tam na brzegu jeziora wyobrażałam sobie nadmorskie życie jej bohaterów. Krówka to było moje miejsce, mój prywatny synonim słowa wakacje.

Takim miejscem dla Melkersonów ze Sztokholmu stała się maleńka wysepka Saltkrakan mimo, że płynęli tam pełni obaw. Melker Melkerson, samotny ojciec czwórki dzieci, będący równocześnie największym w tej rodzinie dzieckiem, z typową dla siebie impulsywnością wynajął dom na wakacje kierując sie tylko tym, że spodobała mu się nazwa wyspy. Ta powitała ich deszczem, a dom, od lat wynajmowany tylko na lato, był zapuszczony i budził wiele obaw. Początek był trudny, ale potem już było tylko lepiej.

Każde z Melkersonów znalazło na Saltrakan coś dla siebie: Melker – nieograniczone pole do popisu w tak lubianych przez niego męskich zajęciach (choć z reguły źle sie to dla niego kończyło ;-), Malin – spokój i romantyczne piękno przyrody, Johan i Niklas – towarzystwo do szalonych przygód, a najmłodszy Pelle – ukochane zwierzęta. Wszyscy razem – serdeczność i przyjaźń wyspiarskiej rodziny Grankvistów.

My na wyspie Saltkrakan” nie jest sielanką jak „Dzieci z Bullerbyn”. Obok momentów nieodparcie śmiesznych (ach, ta szalona noc świętojańska ;-) są też chwile bardzo smutne – tak smutne, że nadal łamie mi się głos, kiedy je czytam. W tej książce (zgodnie z tytułem jednego z rozdziałów) smutek i radość razem wędrują, ale wszystko zawsze kończy się dobrze. Jest to przecież książka dla dzieci, choć na pewno dla nieco starszych niż czytelnicy „Bullerbyn”.

Saltkrakan to były zawsze wakacje moich marzeń. Morze, las, cisza, spokój i mało ludzi i ta nieograniczona swoboda – po prostu arkadia. Szukam od lat takiego miejsca dla nas i nie mogę znaleźć. Cień tej atmosfery poczułam niedawno na Borholmie, ale to był tylko jej cień. Szukam więc dalej, może kiedyś znajdę ...


Astrid Lindgren „My na wyspie Saltkrakan”, przekł. Maria Olszańska, ilustr.: Ilon Wikland, wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2006

Astrid Lindgren „Dlaczego kąpiesz się w spodniach wujku ?”, przekł. Maria Olszańska, ilustr. Zbigniew Łoskot, wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1972


*Cornelia Funke „Atramentowe serce” (z ilustracjami autorki), przekł.: Jan Koźbiał, wyd.: Egmont, Warszawa 2005, s.21

czwartek, 20 kwietnia 2006, agnieszka_azj

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Aste, *.chello.pl
2006/04/22 01:43:41
Astrid uwielbiam:) ale chciałam wrócić do wcześniejszego wpisu, tego o misiach, moja córka uwielbia misie i książeczki o misiach cieszą się największą popularnością, do Pafnucego jeszcze za mała, ale może ten tam Borys by się nadał? możesz podać dokładniejsze namiary na tą książkę?
pozdrawiam i czekam na dalsze notki:)
-
2006/04/22 12:51:25
Nasza pierwsza wielbicielka Borysa czyli Ania kończy jutro 13 lat. Książeczki o Borysie były na topie, kiedy miała 2 latka, a więc 11 lat temu (ależ przeleciało !!! ;-))). Później już ich nie widywałam w księgarniach, a chciałam kupić innym maluchom w prezencie.
To była seria czterach książeczek Anne Leblanc (tłumaczonych z francuskiego) wydanych przez wydawnictwo "Podsiedlik - Raniowski i Spółka" w 1995 r. Może uda Wam się znaleźć w bibliotece ???
W jakim wieku jest Twoja córeczka - może już czas na "Misia Uszatka" Janczarskiego ??? Fajny jest jeszcze "Nalle, wesoły niedźwiadek" G.Knutsson - myśmy go odkryły trochę za późno, więc nie dołączył do grona ulubieńców.
Pozdrawiam :-)))
-
Gość: Aste, *.chello.pl
2006/04/23 00:10:29
dzięki będziemy szukać :) Uszatek jest lekturą obowiązkową codziennie przynajmniej jedna opowiastka. A Ida właśnie niedawno skończyła 2 lata.
i już nie mogę się doczekać "dzieci z Bullerbyn" i innych takich- uwielbiam wracać do książek z dzieciństwa- Ty zapewne też? przyznaj się ;)
-
Gość: sid6, 216.32.66.*
2006/04/29 05:12:41
W pelni sie z Toba zgadzam.

sid6
-
2006/04/29 20:29:25
Aste,
oczywiście, że uwielbiam wracać do książek z dzieciństwa :-))) Czasem z żalem stwierdzam, że w moich wspomnieniach są piękniejsze niz w rzeczywistości, ale są też takie, które dobrze zniosły próbę czasu. Do nich należy (oprócz książek Astrid Lindgren) między innymi "Cukiernia pod pierozkiem z wiśniami", o której pewnie też tu napiszę, bo jest ukochaną książką nie tylko moją, ale wszystkich moich córek.
Mały Pokój z Książkami

Wypromuj również swoją stronę