CZYLI O DOBRYCH KSIĄŻKACH DLA DZIECI NIE TYLKO DLA DZIECI
Blog > Komentarze do wpisu
O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę

  

Taki malutki kret, a tyle zamieszania narobił ... :-)))

Nie przypominam sobie książeczki dla dzieci, która wzbudziła by tyle kontrowersji wśród rodziców i wywołała taki zamęt w mediach. Doczekała się kilku bardzo krytycznych artykułów w prasie i programu w telewizji. Burza przeszła też przez internetowe fora dla rodziców – obok słów zachwytu padały tam sformułowania o obrzydzeniu i pragnieniu umycia rąk po jej przejrzeniu.

Wszystko to razem – moim zdaniem – wiele hałasu o nic. Mała książeczka dla małych dzieci - można ją przeczytać, ale nie jest to lektura obowiązkowa.

My, dorośli mamy głęboko zakodowane przekonanie, że fizjologia stanowi temat tabu. Jest jednak w życiu dziecka taki okres, kiedy niemal cały jego świat kreci się właśnie wokół kupy i wtedy to, co maluch zrobi, jest przez dorosłych poddawane gruntownej analizie (i jakoś nie jest to tabu ;-))), a to – gdzie zrobi, staje się tematem akcji wychowawczej pod kryptonimem „NOCNIK”. Równocześnie jest to czas bardzo intensywnego poznawania świata, także od d... strony (że pozwolę sobie użyć popularnego ostatnio kolokwializmu ;-). My dorośli nie obdarzamy szczególną uwagą psich kup czy krowich placków (dopóki nie wdepniemy ;-) - dla malucha jest to rzecz tak samo intrygująca jak kwiatek czy samochód. Właśnie dla dzieci na tym etapie przeznaczona jest książeczka „o krecie z kupą”.

Przyzwyczajeni jesteśmy do książek dla dzieci, w których morał jest ewidentny i przekazany wprost. Ta jest inna - pozostawia dorosłym wybór tematu, na jaki będziemy w związku z nią rozmawiali z dzieckiem.

Paradoksalnie - rozmowa o krecie z kupą na głowie może nas doprowadzić do konkluzji, że w przeciwieństwie do wszystkich wymienianych tam zwierząt, człowiek NIE ROBI tego publicznie i gdzie popadnie (można też przy tej okazji wyjaśnić konieczność sprzątania po własnym psie).

Sporo kontrowersji wzbudziło zakończenie tej historii - podobno uczy dzieci zemsty. Moim zdaniem proporcja między rozmiarem głowy psa a dziełem kreta spuszczonym na nią nakazuje wziąć ową zemstę w potężny cudzysłów. Warto jednak przy tej okazji zastanowić się z dzieckiem nad słusznością postępowania kreta – przecież pies nie działał złośliwie, nie narobił mu na głowę specjalnie. Ot, przypadek – pies robił (bo akurat miał taką potrzebę) tam, gdzie go ta potrzeba dopadła, a kret pechowo wystawił łepek właśnie w tym momencie i miejscu.

Jestem w stanie zrozumieć zaskoczenie dorosłych, że ktoś mógł napisać książkę na taki temat. Dziwi mnie natomiast zdziwienie osób, które nabyły ją, nie wiedząc, o czym jest. „O małym krecie...” to książka, która już dzięki tytułowi i obrazkowi na okładce, nie pozostawia wątpliwości co do swojej zawartości. Ilustracje w środku są hiperrealistyczne, a rozmiar całości pozwala na przejrzenie jej w pół minuty (dokładna lektura zajmuje minut... może trzy). Należy po prostu nieco uważniej oglądać książki, zanim się je kupi swoim dzieciom – można wtedy uniknąć dużo poważniejszych zaskoczeń, przy których kret i to, co ma on na głowie, to naprawdę drobiazg. Na przykład kamasutra dla przedszkolaków w pewnej  bardzo chwalonej książeczce, która na pierwszy rzut oka wygląda, jakby była dla trzylatków...


Werner Holzwarth / Wolf Erlbruch „O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę”, przekł.: Łukasz Żebrowski, wyd.: Hokus-Pokus, Warszawa 2005

czwartek, 06 kwietnia 2006, agnieszka_azj

Polecane wpisy

Komentarze
2006/04/07 11:02:53
he he :) Podobno zresztą, małe dzieci nie rozróżniają zapachów obrzydliwych od 'nieobrzydliwych', krótko mówąc: kupa im nie śmierdzi. :)
-
2006/04/09 14:51:38
Przeczytałem tę książeczkę, kupiłem ją dla znajomej (ta skolei dla swojego chrześniaka). Tabu tak, chociaż nie rozumiem dlaczego.
A co do kontrowersji, nie rozumiem skąd one biorą się. Nie jest to naturalistyczne podejście. Kupa jest kupa ;]
-
Gość: anchesenpaamon, *.adsl.inetia.pl
2007/02/04 22:20:17
witam czytałam tę pozycję w orginale i nie widzę w niej niczego zdroznego. wręcz przeciwnie jest zabawna, nie tylko dla mnie zresztą. pewnemu 7-latkowisię bardzo podobała. zaryzykuję nawet, że w niemczech nie byłotakiej burzy dotyczącej tej ksiązki, bo może niemcy mają wiekszy dystans do świata.
anchesenpaamon
-
Gość: aneta.noworyta, 217.166.67.*
2008/09/15 17:06:34
Czytałam tę książkę mojej siostrzenicy. Mała śmiała się do łez z obrazków i samej opowieści. Ponieważ bardzo się jej podobało, zabrałam ją do teatru na przedstawienie o tytułowym kreciku. I tu totalne zaskoczenie: Franka postanowiła wyjść w połowie spektaklu, bo tak ją obrzydził I jak tu przewidzieć reakcje dziecka :)??
Sama niedawno wydałam pierwszą bajkę dla dzieci i zastanawiam się, czy warto ryzykować ha!ha! Dzieciaki potrafią być nieprzewidywalne i bezlitosne w ocenach :)!
An
-
Gość: pw1977, *.globalconnect.pl
2009/09/18 00:14:12
Mały Książę XXI wieku
-
Gość: agata, *.kalisz.mm.pl
2012/04/12 15:20:11
kultowa książeczka w Niemczech, w moim odczuciu bardzo edukacyjna, zaspokajająca dziecięcą ciekawość na poziomie kilkulatka. Wyzbądzmy sie hipokryzji, bajka bawi, uczy a w dodatku świetnie rozrysowana:) Polecam:)
Mały Pokój z Książkami

Wypromuj również swoją stronę