CZYLI O DOBRYCH KSIĄŻKACH DLA DZIECI NIE TYLKO DLA DZIECI
Blog > Komentarze do wpisu
Gębolud

 Z serdecznymi pozdrowieniami dla Autorki :-)))

Czy ktoś, kto urodził się w rodzinie strasznych czarnoksiężników może zostać w życiu kimś innym niż strasznym czarnoksiężnikiem ? Nie ??? Nawet jeśli tak naprawdę to pragnie być ogrodnikiem, miłym panem, który lubi zwierzęta i dzieci ? Gdy zamiast mieszać śmierdzące czarne mazidła, chciałby hodować róże, a z ich pachnących płatków robić konfitury i olejek różany ? Niemożliwe ??? Możliwe, możliwe – jeśli tylko włączy się w tę sprawę dobra czarownica Hortensja i postawi na jego drodze małą pyzatą istotkę.

Czytałam Julce tę książeczkę wiele razy i widziałam w niej tylko sympatyczną historyjkę o miłym czarodzieju. Optymistyczną opowiastkę o tym, że dużo lepiej jest mieć kogoś do kochania, niż być samotnym i ponurym. I jeszcze – że w wysprzątanym i czystym domu jest dużo przyjemniej niż w brudzie i bałaganie. Sympatyczność tej książeczki dodatkowo podkreślają ciepłe, pastelowe ilustracje Agnieszki Żelewskiej, która jest „etatową” ilustratorką książek Roksany Jędrzejewskiej Wróbel (Julka najbardziej lubi ten obrazek, na którym Gębolud i myszka kąpią się - każde w swojej wannie, ale w identycznych pozach ;-).

Dopiero ostatnio, kiedy kolejny raz przeczytałam słowa: Tatuś ? Jaki śliczny tatuś ! doznałam olśnienia - „Gębolud” to historia faceta, który zostaje ojcem.

Dochodzenie mężczyzny do ojcostwa jest zupełnie inne niż nasze, kobiece do macierzyństwa. Związek kobiety z dzieckiem jest naturalny i oczywisty, a w dodatku wspierają go hormony. Dla mężczyzny pojawienie się na świecie malucha (dość odległe w czasie od aktu poczęcia) ma w sobie posmak czarów. Pstryk i jest ;-))) Zupełnie tak samo, jak w życiu Gęboluda pojawiła się Pyzata. Pojawiła sie i wywróciła do góry nogami cały jego specyficznie uporządkowany świat. Wywróciła do góry nogami, a jemu wcale to nie przeszkadza. Nie tylko nie przeszkadza, ale wręcz przeciwnie – jest bardzo zadowolony. To muszą być czary – bo jeśli nie one, to co ???


Roksana Jędrzejewska Wróbel „Gębolud”, ilustr.: Agnieszka Żelewska, wyd.: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2004

piątek, 03 listopada 2006, agnieszka_azj

Polecane wpisy

Komentarze
2009/03/18 10:48:34
Ulubiona książeczka mojej córeczki. :-)
-
2009/03/18 10:54:17
Ja jednak ja inerpretuję, jako potencjal ukryty w nas, który czasem pomaga odkryć ktoś z boku i wyzwala sie w nas wielka pozytywna energia, bo możemy rozwijac to co nasze, indywidualne, ze warto byc swoim wlasnym odkrywca, pomóc odkryć coś w inncyh, wyjść ze stereotypów i znaleźć własną sciezkę, no ale tez coś o współpracy,, wspólnocie, odpowiedzialnosci za innych, a jednak ;-))
-
Gość: Roksana, *.chello.pl
2009/12/10 17:20:28
Wow! Ale dałaś. Historia o stawaniu się ojcem! Ja chciałam chyba napisać o marzeniach, o buntowaniu się przeciwko stereotypom - "Tatuś był mógł to i ty powinieneś". O tym, że każdy ma własną drogę i sensem zycia jest jej szukanie... To na poziomie świadomym chciałam. Ale co tam u autora w poświadomości piszczy, tego się on może dowiedzieć od recenzenta:) Wielkie dzięki za taki pomysł, zawsze uważałam, że ksiązki po wydaniu zyją własnym życiem, niezależnym od intencji autora. I jest w nich dokładnie to, co czytelnik zobaczy. Sama jako czytelniczka daję sobie takie prawo. Wielkie dzięki za pozdrowienia i świąteczne uściski:) Roksana
Mały Pokój z Książkami

Wypromuj również swoją stronę