CZYLI O DOBRYCH KSIĄŻKACH DLA DZIECI NIE TYLKO DLA DZIECI
Blog > Komentarze do wpisu
Marzycielki

  

czyli kontynuacja ”Trzynastki na karku”. Jeśli jednak ktoś, tak jak moja Ania, liczy na ponowne spotkanie z Marią z parteru (która okazała się być jej idolką ;-), to się trochę rozczaruje, bo pojawia się ona tylko przelotnie. Większość akcji w ogóle nie dzieje się w bloku, ani nawet w Nowej Hucie...

Nika Rosińska wraz z rodzicami wyprowadziła się do domku na przedmieściach, a do jej mieszkania wprowadzają się Monika i Liliana z Mamą. Początkowo miała zamieszkać z nimi jeszcze Kaśka z Zielonymi Włosami ale... A zresztą, co Wam będę mówić - przeczytajcie sami ;-). Dotychczas, czyli do rozwodu rodziców, mieszkały w miasteczku Jasne, w eleganckiej willi przy snobistycznej ulicy Kasztanowej. W Jasnem wszystko było jasne ;-) i wszyscy o wszystkich wszystko wiedzieli. Wiadomo było, kto należy do dobrej, a kto - do nieco gorszej rodziny i to tworzyło klucz przyjaźni i kontaktów towarzyskich. Rodzina Moniki i Liliany zaliczała się do tych lepszych - rozwód i przeprowadzka wyrzucają je poza nawias tej skostniałej społeczności i powodują, że Monika zaczyna postrzegać świat zupełnie inaczej niż dotąd.

Autorka tych książek pisze na  swojej stronie ze zdziwieniem: raz po raz dowiaduję się, że moje książki „walczą ze stereotypami rodziny w bloku (a nawet czasem owe stereotypy obalają)”. Zauważa również: Wychowałam się w Nowej Hucie, mieszkałam w dziesięciopiętrowym „mrowiskowcu”, a co więcej – teraz też mieszkam w bloku. (...) Większość moich znajomych też mieszka w blokach i w blokach się wychowała. Nikt z nas nie jest bandziorem, dresem, tipsiarą, blacharą itp. Nie ganiamy z bejsbolami i nie wyrywamy sobie szalików, ani nawet nie kradniemy fur. Ani komór.

Skąd to zdziwienie, pani Katarzyno, skoro Pani własna bohaterka – Monika, na początku postrzega swoje nowe miejsca zamieszkania właśnie przez pryzmat tych stereotypów ? Nie rozwód, który obie z siostrą przyjęły ze spokojem (zupełnie inaczej niż Andy - dziewczynka z walizkami), tylko właśnie przeprowadzka wywraca jej widzenie świata do góry nogami. Stwierdza ze zdziwieniem: wierzyłam, że patologiczna rodzina to taka, która nie składa się z mamy, taty i dzieci i nie mieszka w zadbanym domu. Żadnej z nas nie przychodziło do głowy, że właśnie takie rodziny bywają jeszcze bardziej patologiczne, wystarczyło spojrzeć na nas same. W Jasnem wszystko było jasne, a w bloku trudno przewidzieć, co się kryje za jednakowymi drzwiami mieszkań i czego można się spodziewać po sąsiadach.

Ja również wychowałam się w bloku i w moim bloku też wyrósł jeden pisarz. Blok zresztą blokowi nierówny. Są bloki małe, kameralne, zatopione w zieleni - bloczki właściwie ;-), gdzie na jednej klatce jest najwyżej kilkanaście mieszkań. Są też bloki – monstra, w których w pionie mieszka tyle ludzi, ile w poziomie zamieszkiwałoby dużą wieś czy niewielkie miasteczko. Takie bloki stoją w poprzek struktur społecznych. W miasteczku, w którym wcześniej mieszkały Monika i Lilianna, te struktury były bardzo sztywne, a pozycję w nich w dużym stopniu wyznaczało miejsce zamieszkania. W bloku, obok siebie, drzwi w drzwi żyje pełen przekrój społeczeństwa. W tym moim przed laty dyplomata z dalekiego kraju i profesor zwyczajny sąsiadowali przez ścianę z miejscowym pijaczkiem zwanym przez lokatorów Marginesem. W nowohuckim bloku z tych książek obok zupełnie normalnych ludzi ( i normalnych Pipścińskich ;-) można spotkać osoby tak zaskakujące jak Przystojny Harleyowiec czy mama Desmonda, a rodziny pozornie patologiczne okazują się zadziwiająco normalne.

Jakość życia nie zależy od jego poziomu materialnego. Można wegetować mając: duży, piękny dom, dwa samochody i trzy telewizory, w tym dwa plazmowe. Można też znaleźć spełnienie w małym mieszkanku w bloku. Trzeba tylko zrozumieć, co tak naprawdę jest w życiu ważne i odważyć się spełnić swoje marzenia.


Katarzyna Majgier „Marzycielki”, wyd.: Akapit Press, Łódź 2006

poniedziałek, 02 kwietnia 2007, agnieszka_azj

Polecane wpisy

Komentarze
2007/04/03 19:15:14
ogonkidwa.blox.pl/html

polecaja sie uwadze autorki tego bloga, liczac, ze dwa male slonie, ktore popisuja sie w internecie, to tez slowo pisane dla dzieci i na dodatek za darmo! ;)
pozdrawiam,
Tipot
-
2007/04/05 12:35:33
Uwielbiam tego bloga!!!
-
2007/04/05 13:22:42
Piękny blox. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Ja zaczęłam tydzień temu. Oglądam inne i się uczę. Twój jest piękny. Będę tu często zaglądać. Agnieszka
-
2007/05/15 08:50:20
osobiście mogę polecić książkę Buba do której wracam tak samo często jak do książek Astrid Lindgren
Mały Pokój z Książkami

Wypromuj również swoją stronę