CZYLI O DOBRYCH KSIĄŻKACH DLA DZIECI NIE TYLKO DLA DZIECI
Blog > Komentarze do wpisu
Kati w Ameryce

  

Jest rok 1950. Kati, dwudziestolatka ze Sztokholmu, zafascynowana opowieściami swojego przyjaciela Jana, który wrócił niedawno z Ameryki postanawia zobaczyć ten niezwykły kraj na własne oczy. Wychowująca ją po śmierci rodziców Ciotka początkowo nie chce w ogóle słyszeć o takim pomyśle. Kapituluje wreszcie wobec determinacji dziewczyny, ale... postanawia towarzyszyć siostrzenicy w tak niebezpiecznej wyprawie. Ta książka mogłaby właściwie nosić tytuł „Podróże z moją ciotką” ;-) Zwiedzają Nowy Jork, Waszyngton, Nowy Orlean i Chicago, przejeżdżając przez Stany z góry na dół i z powrotem, podobnie jak dwa lata wcześniej sama Astrid Lindgren. Poznają Amerykanów różnych ras, zamożności i pochodzenia (także emigrantów z ich ojczystej Szwecji). Obie ta podróż zmienia – i entuzjastyczną Kati, i sceptyczną Vilhelminę. Obie w innym świetle zaczynają widzieć zarówno Amerykę, jak i Szwecję.

Dlaczego zaliczyłam „Kati w Ameryce” do książek "kontrowersyjnych" ?

Bo nie do końca rozumiem dla kogo jest przeznaczona, ani w ogóle - po co ją teraz wydano. Opisuje ona Amerykę, której już nie ma, za punkt odniesienia przyjmując Szwecję, której również już nie ma. Trochę przypomina mi to późniejszą o 30 lat książkę Teresy Hołówki „Delicje ciotki Dee” - tam porównywano amerykański Middwest z lat osiemdziesiątych z siermiężną rzeczywistością PRL. Czytając teraz „Delicje” widzę, jak bardzo od tego czasu zamerykanizowało się nasze życie. Mogę to zauważyć, bo znam ówczesną Polskę z autopsji ;-)

Kati w Ameryce”, zdaniem wydawnictwa, przeznaczona jest dla czytelników od 10 lat. Czy na pewno ? Co zrozumieją z tamtych amerykańsko – szwedzkich realiów dzieci, które nie bardzo wiedzą, jak 60 lat temu wyglądało życie ich dziadków w Polsce ? Myślałam przez chwilę, że większy sens miałoby wydanie tej książki w USA – dla tamtejszych nastolatków byłoby to źródło wiedzy o niezbyt odległej przeszłości ich kraju. Chyba jednak nie należy się tego spodziewać...

Ogromne wrażenie na Astrid Lindgren zrobiła wówczas segregacja rasowa – widać to w opisie wizyty Kati w slamsach Nowego Orleanu i jej podróży autobusem przez Wirginię. Tymczasem w obecnej Ameryce ta książka mogłaby zostać uznana za rasistowską ! Znajdziemy w niej na przykład taką opinię (z którą zresztą trudno się nie zgodzić ;-) Przedtem zawsze sądziłam, że małe nowo narodzone prosiaczki są najsłodsze ze wszystkich stworzeń, ale to był błąd. Murzyniątka są słodsze. Jakież to politycznie niepoprawne (mimo całej czułości w tym zawartej) !!!

Zdanie twierdzące: „Kolorowy” należy mówić o Amerykanach, którzy nie są biali, to absolutna obraza, by Murzyna nazwać Murzynem ! zaopatrzone zostało w następujący przypis: Powieść niniejszą autorka pisała w 1950 roku. Nazwa „Murzyn” i „kolorowy” w odniesieniu do Afroamerykanów miały wtedy inny charakter niż dzisiaj. Być może oddano w ten sposób politycznej poprawności, co jej się należy, ale niewiele wytłumaczono naszemu czwarto- czy piątoklasiście. W obfitości przypisów wyjaśniających, kim były takie zapomniane już, a przywoływane w tej książce postaci jak Esther Williams, Myrna Loy czy Betty Davis, zabrakło informacji o tym, kiedy i w jakich okolicznościach zniesiono w USA segregację rasową.

Jest tyle książek Astrid Lindgren, których w Polsce nie znamy. Bardzo chciałabym przeczytać baśń o grającej lipce, w której podobnie jak w „Braciach Lwie Serce” poruszyła problem śmierci. Nie miałam okazji poznać Kajsy Kavat – bohaterki dwóch książek i kilku filmów. Jest też książeczka o Lassem, który wyprowadził się z domu, i o Polly, która pomagała Babci, i o Lotcie (tak – tej z ulicy Awanturników ), która uczyła się jeździć na rowerze... Wystarczy zajrzeć na stronę autorki . Od lat czekamy na wznowienie książek o Peterze i Lenie czy historii o tym, jak mała Ida chciała psocić. Zamiast tego ukazuje się ta skądinąd miła ramotka o Kati oraz wielki i drogi album „Portrety Astrid Lindgren”. O tym ostatnim nie powiedziałabym słowa krytyki, gdyby był o połowę mniejszy i o połowę tańszy ;-) W Szwecji, gdzie Astrid Lindgren otoczona była kultem, takie monumentalne wydawnictwo nie dziwi, u nas – trochę tak.

Dlaczego zdecydowano o wydaniu akurat tych książek, nie bardzo wiadomo, dla kogo przeznaczonych ? Polityka wydawnicza monopolisty w książkach Astrid Lindgren w Polsce czyli “Naszej Księgarni” nadal nie przestaje mnie zadziwiać. Niestety :-(((



Astrid Lindgren „Kati w Ameryce”, przekł.: Anna Węgleńska, wyd.: Nasza Księgarnia, Warszawa 2007

Jacob Forsell, Johann Erseus, Margareta Stroemstedt „Portrety Astrid Lindgren”, przekł.: Anna Węgleńska, wyd.: Nasza Księgarnia, Warszawa 2007



wtorek, 08 maja 2007, agnieszka_azj

Polecane wpisy

Komentarze
2007/05/08 09:30:34
Może wydawnictwo chce wydać wszystkie pozycjie Astrid Lindgren? Mam tylko nadzieję, że zdążą zanim moja córeczka dorośnie :)

PS. dzięki za szczegółowy opis - na pewno po tą książkę nie sięgnę. Po co mam dziecko uczyć przyrównywania Murzyniątek do prosiaczków?
-
2007/05/08 09:56:41
W tym porównaniu nie na cienia złosliwości ze strony Astrid Lindgren !!! Sądzę, że w tamtych czasach nikt tego w ten sposób nie odbierał.
-
2007/05/08 18:20:38
A ja miałam chrapke na "portret" ale ta cena właśnie powala z nóg !
-
2007/05/08 19:28:51
Nie tylko cena - rozmiar rownież ;-) Moim zdaniem spokojnie mogłaby być o połowę mniejsza. W niczym by to nie zaszkodziło "czytelności" zdjęć.
Poza tym - piękna książka !!! Zawiera m.in. historię miłości rodziców Astrid "Samuel August z Sevedstrop i Hanna z Hult".

Możliwość zapoznania się z tę książką mam dzięki temu, że kupiła ją sobie moja przyjaciółka. Doszła jednak do (jakże słusznego !) wniosku, ze nie ma sensu wieźć jej do Stanów, gdzie mieszka. Zdeponowała ją więc u mnie.
Dziękuję Ewa !!! :-)))
-
Gość: Ewa, *.dsl.bltnin.ameritech.net
2007/05/17 02:56:31
Alez bardzo prosze! :-)))
Juz niedlugo ja sobie odbiore i bede sie napawac. W dowod wdziecznosci mozesz mi udostepnic swoja "Kati" ;-))
-
Gość: zakamarki, *.icpnet.pl
2007/08/10 13:31:16
Ponieważ nie możemy znaleźć maila do Pani, bardzo prosimy o kontakt z nami.
redakcja@zakamarki.pl
Mały Pokój z Książkami

Wypromuj również swoją stronę