CZYLI O DOBRYCH KSIĄŻKACH DLA DZIECI NIE TYLKO DLA DZIECI
Blog > Komentarze do wpisu
DŻOK legenda o psiej wierności.

  

  

Kiedy zobaczyłam okładkę tej książki, od razu przypomniałam sobie weekend, który spędziłyśmy z Zosią w Krakowie przed dwoma laty. Pojechałyśmy tylko we dwie - to miał być czas tylko dla niej, spędzony tak, jak chciała. Odpuściłam więc sobie cały program turystyczny, szczególnie że najważniejsze zabytki zaliczyłyśmy przy okazji poprzedniej bytności w Krakowie. Wtedy, we trzy z Anią wędrowałyśmy śladami babci Brygidy z książki Doroty Terakowskiej'

Tym razem nasz plan składał się z trzech punktów:

* spotkanie z pewną moją internetową znajomą, równie jak ja zakręconą na punkcie książek;

* jazda na rolkach nad Wisłą, bo poprzednim razem bardzo żałowałyśmy, że tyle tam pięknych asfaltowych dróżek, a my niestety na piechotę :-( ;

* karmienie gołębi na Rynku czyli ulubione krakowskie zajęcie mojej córki.

Wszystko udało się nadzwyczajnie – Zosia spędziła niezapomniane popołudnie z Sarą, córką Bei, a ja z jej rodzicami (pozdrawiamy wszystkich !!! :-). Następnego dnia gołębie omal nie pękły z przejedzenia. Moja córka była niezmordowana - i w karmieniu tych żarłoków, i w wyciąganiu ode mnie pieniędzy na kolejne porcje ziarna. Rolkowanie z widokiem na Wawel w piękne niedzielne przedpołudnie też było fantastycznym przeżyciem, a przy okazji, zupełnie nieoczekiwanie natknęłyśmy się na ten oto pomnik.

  

Przypomniałam sobie (przypadkiem zobaczoną kiedyś w telewizji) informację o jego odsłonięciu. Niewiele mogłam jednak powiedzieć Zosi o tym piesku – tylko to, że niezmordowanie czekał na swojego zmarłego nagle pana w miejscu, z którego zabrała go karetka pogotowia. Dzięki książce Barbary Gawryluk, urokliwie zilustrowanej przez Iwonę Całą, wiemy już dużo więcej.

Kraków jest miastem obfitującym w legendy, a ta narodziła się niemal na naszych oczach. Dżok czekał przy rondzie na powrót swojego pana blisko rok i chyba nie było wtedy w tym mieście osoby, która by o nim nie słyszała. Nie dawał się złapać i odwieźć do schroniska, nie chciał stamtąd odejść z nikim. Zaufał dopiero starszej pani, która go przez ten czas dokarmiała i która zadbała dla niego o schronienie przed mrozem. Kiedy stracił juz widać nadzieję na powrót pana Nikodema, uznał ją za swoją nową panią.

Dżok” to książka niewesoła. Poszyta jest ( jakże przecież typową dla Krakowa ) melancholią, ale znajdziemy w niej też dużo ciepła. Nieszczęścia, które spadały na Dżoka, zostają niedopowiedziane, bo patrzymy na nie niejako z jego punktu widzenia. Za to ludzie, których piesek spotkał na swojej drodze są bez wyjątku dobrzy i życzliwi.

Historia Dżoka, jak to w legendach bywa, nie ma ani początku, ani końca. Nie wiemy, co przeżył, zanim trafił do schroniska, skąd zabrał go pan Nikodem. Nie wiemy też, gdzie podziewał się po tym, jak uciekł na widok karetki, która znów miała zabrać bliską mu osobę. Przybył nie wiadomo skąd i odszedł nie wiadomo dokąd, ale pozostanie na zawsze symbolem wiernej miłości, jaką psy potrafią obdarzyć ludzi w zamian za okazane im serce.

A Julka pozazdrościła Zosi tego, że widziała pomnik Dżoka na własne oczy i dopytuje się, kiedy pojedziemy do Krakowa ;-)))


Barbara Gawryluk „DŻOK legenda o psiej wierności”, ilustr.: Iwona Cała, wyd.: Literatura, Łódź 2007

piątek, 13 lipca 2007, agnieszka_azj
Komentarze
2007/07/13 22:47:10
CZy to ma zwiazek z pogodą,że czytacie takie smętne ksiazeczki (nie za smutne jak na wakacje?) ?
-
2007/07/15 14:05:21
Czy "O psie, który jeździł koleją" można czytać tylko w deszcz?
:)
-
2007/07/15 15:50:09
Uff! Przeczytałam WSZYSTKO!
:)))
Zachwyciłam się Twoim blogiem i wynotowawszy kilka pomysłów czytelniczych dla mojej córki (w wieku Ani) dodałam do Ulubionych, bo podejrzewam, że nieraz tu jeszcze zajrzę.
Pozdrawiam serdecznie z Krakowa!
-
2007/07/19 16:01:04
Larysan,
odpowiedziałam na Twoje pytanie następną recenzją ;-)

Przewodnikupokrakowie,
cieszę się, że się podoba ;-)
Znacie może "Kacpra Ryxa" ? Moja Ania już czytała - najpierw z oporami, potem z dużą przyjemnością. Ja jeszcze nie, ale też przyjdzie na niego pora.
Pozdrawiam z Warszawy nie mniej serdecznie !!!
-
2007/07/20 21:29:35
Jeszcze nie. Otóż usiłowałam wydębić KACPRA z wydawnictwa, ale bez rezultatu. A teraz czekam, żeby gdzieś było po krakowsku czyli taniej :)))
Tymczasem mamy zamiar się wgłębić w "Ciotkę, licho i niedzickie zamczycho", zawsze to blisko :)
-
2007/07/22 13:42:35
jak miło tu czytać o Dżoku... historia mnie zachwyciła, mimo, iż nie jest wesoła.. pozdrowienia!
-
Gość: bea-sjf, chello087206063119.chello.pl
2007/08/29 19:31:11
Histryjką o Dżoku obdarowujemy naszych gości ,oczywiście po wcześniejszej spacerku pod pomnik :).
Agnieszko ,zapraszamy ponownie :))))
-
Gość: cuba libre, chello083144086074.chello.pl
2008/09/26 20:23:24
przyjdzmy w niedziele 28.09.2008 pod pomnik Dzoka i pomózmy psiakom z Harbutowic,moze chociaz w ten sposób oddamy w jakims sensie hołd Dzokowi!!
-
Gość: agnieszka, host-81-190-46-34.lodz.mm.pl
2011/04/04 13:34:25
Ja prawie cały czas płakałam czytając tą książkę, moje dziecko jest jeszcze małe i nie bardzo wiedziało co się dzieję. Dla mnie za smutna ta książką, a zaczynała się tak optymistycznie.
Mały Pokój z Książkami

Wypromuj również swoją stronę