CZYLI O DOBRYCH KSIĄŻKACH DLA DZIECI NIE TYLKO DLA DZIECI
Blog > Komentarze do wpisu
Kati we Włoszech

  

  

Po powrocie z Ameryki Kati rozpoczyna nowy etap życia. Nie jest już panienką pod opieką ciotki, tylko młodą samodzielną kobietą z własnym mieszkaniem – pracującą i zarabiającą. Odrzuciła oświadczyny Jana, który chciał jak najszybciej zamieszkać w jej mieszkaniu, bo nie chciała wślizgnąć się w to małżeństwo tylko z rozpędu. Poprosiła go o odłożenie rozmowy o ślubie o rok, ale przez rok może się wiele zdarzyć.

Jak sama mówi - mam dwadzieścia dwa lata i do tej pory chodziłam na smyczy mojej ciotki. Nigdy nie próbowałam, jak to jest radzić sobie samej. Życie było pełne praktycznych szczegółów, których nie opanowałam w najmniejszym stopniu.(...) Nie mogłam prosto z ramion Ciotki powędrować w ramiona Jana, kiedy wreszcie miałam okazje stanąć na własnych nogach. Zamiast zamążpójścia wybiera zamieszkanie z koleżanką z pracy. Razem remontują mieszkanie, razem wygrywają w totolotka i razem wyruszają na wycieczkę objazdową po Włoszech.

Przeczytałam tę książkę z ogromną przyjemnością. To takie sympatyczne i wesołe babskie czytadło. Wydaje mi się jednak, ze wydawnictwo znów pomyliło się określając przedział wiekowy czytelników tej książki – moim zadaniem jest ona raczej dla dorosłych. Trudno mi wyobrazić sobie dziesięciolatkę (że o dziesięciolatku nie wspomnę) którą zainteresować by mogły perypetie uczuciowe dwóch szwedzkich stenografistek szukających we Włoszech miłości swojego życia.

Wszystko to w dodatku w realiach lat pięćdziesiątych, a od tego czasu sporo się zmieniło – także w sferze obyczajowości. Każda kobieta powinna kiedyś móc urządzić własny dom, niezależnie od tego, czy wychodzi za mąż, czy nie. Jej wrodzona skłonność do obszywania ręczników i kupowania małych ogniotrwałych form, i rozlepiania ozdobnych taśm na półkach powinna zostać zaspokojona bez względu na jej stan cywilny. Tego rodzaju pragnienie może zwieść dziewczynę, która po wszystkich tych męskich zabiegach sądzi, ze jest zakochana w jakimś takim nieszczęściu będącym mężczyzną. Byle jakim mężczyzną, który pozwoli jej zaspokoić chęć meblowania, a jednocześnie da jej tytuł „pani”, to ostatnie, rzecz jasna, jest szczególnie ważne. - czy to są rozważania mogące trafić do dziesięciolatków z początków XXI wieku ?

Inaczej niż część amerykańska, ta książka nie próbuje opisywać kraju i zaglądać mu pod podszewkę. To tylko miła love story, a Włochy w niej... Włochy są jak z pocztówki – piękne, romantyczne i ograniczone do najbardziej znanych atrakcji turystycznych.

Reasumując – bardzo fajna książka, ale raczej dla Mam i starszych sióstr nastolatków ;-) Wydawnictwu pozostała do wydania jeszcze jedna książka o Kati i przyznam, że z ciekawością czekam na Paryż widziany jej oczami.


Astrid Lindgren „Kati we Włoszech”, przekł.: Anna Węgleńska, wyd.: Nasza Księgarnia Warszawa 2007

piątek, 19 października 2007, agnieszka_azj

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.chello.pl
2007/10/19 12:26:55
Dziekuję za świetna stronę!Podczytywałam, a jakże, a teraz chciałabym dorzucić kilka słów o "Kati". Część pierwszą czytałam moja 9-letnia córka i orzekła:'fajne, ale dla starszych'(- sięgnę w najblizszym czasie). Ja zabrałam sie od razu za "Kati we Włoszech". To, co mnie urzeka i raduje w tej książce, to humor i ironia. Zwłaszcza rozdział, w którym Kati i Eva studiują rozmówki włoskie należy do moich ulubionych. Rozumiem Autorkę strony, która zastanawia się, dla kogo naprawdę Nasza Księgarnia wydaje cykl o Kati, choć będe bronić ( ze wzgędów czysto egoistycznych!)tej decyzji wydawniczej. Było by mi bardzo szkoda, gdyby Kati nie wyszła po polsku./ "Bardzo prosze, podkręć moje wąsy!"/

Pozdrawiam serdecznie!
Mały Pokój z Książkami

Wypromuj również swoją stronę