CZYLI O DOBRYCH KSIĄŻKACH DLA DZIECI NIE TYLKO DLA DZIECI
Blog > Komentarze do wpisu
Lemoniadowy ząb

Julka ogląda czasami w telewizji „Moliki książkowe” - sympatyczny program poświęcony ksiązkom dla dzieci (szkoda tylko, że do oglądania wyłącznie dla tych, którzy idą do szkoły na drugą zmianę). Jeden z nich poświecony był książce „Lemoniadowy ząb” i zaraz potem moja córka wyraziła pragnienie zapoznania się z nią.

Nasz klient – nasz pan ;-) Voila ! 

              

Utrata pierwszego mlecznego zęba - to doświadczenie dane jest wszystkim bez wyjątku, natomiast spotkanie z Zębową Wróżką...

Kto to w ogóle jest ? Jakoś nie pamiętam jej z własnego dzieciństwa. Pojawiła się w naszym domu za sprawą dobranocki, którą telewizja perfidnie puściła akurat wtedy, kiedy Ani zaczął się kiwać pierwszy ząb. Tam toto się chyba nazywało Wróżka Zębuszka, ale też dawało prezenty w zamian za mleczaki. Po co jej one – pytam grzecznie. I dlaczego JA mam z tej okazji wymyślać prezenty dla moich dzieci ? Nasza domowa emanacja tej wróżki jest zresztą wyjątkowo skąpa, bo reflektuje tylko na pierwszego mleczaka. W domach innych dzieci Wróżka wynagradza wszystkie wypadnięte zęby. Podobno. Przynajmniej tak twierdziły moje córki.

Po co jej w ogóle te zęby ??? Z filmu „Stefan Malutki” (nie mylić ze Stuartem !) wiem, że gdzieś na antypodach myszki podobno przerabiają ję na perły i wcale mi się ta wersja nie podoba. Mam perły i lubię ja nosić. Wróżka z „Lemoniadowego zęba” dla odmiany inkrustuje nimi niebo. No, przepraszam bardzo – mam rozumieć, że kiedy patrzę nocą w gwiazdy to tak naprawdę oglądam mleczaki wielu pokoleń naszych przodków ??? Jeszcze lepiej :-(

Julka nie podzielała moich wątpliwości związanych z tą książką i bardzo jej się ona podobała. Temat zębowy jest u nas bardzo na czasie. Szczególnie upodobała sobie tekst Żaba żuje żelki, który chętnie wygłasza z aparatem ortodontycznym w paszczy ;-) 

Ja natomiast znalazłam w niej fragment, który odebrałam bardzo osobiście: Skoro moja mama tak mówi, to na pewno tak będzie pomyślałem sobie, bo mama jest dentystką i zna się na zębach jak nikt. Ona już tak ma, że jak zobaczy na przykład konia, to najpierw sprawdzi, czy ma dobry zgryz. Zresztą, co tam koń, mama nawet na wywiadówce, zamiast pytać o moje oceny, skupiła uwagę na siekaczach wychowawczyni. Może to i lepiej, bo oceny były takie sobie.

Jak ja to dobrze znam ! Z moją Mamą było tak samo. Moje koleżanki odróżniała wyłącznie po zębach i wadach zgryzu ;-)))


Renata Piątkowska „Lemoniadowy ząb”, ilust.: Aneta Krella – Moch, wyd.: Bis, Warszawa 2008

poniedziałek, 23 czerwca 2008, agnieszka_azj

Polecane wpisy

Komentarze
2008/07/10 14:44:07
Witaj Agnieszko,
Nie wiem czy mnie pamiętasz, spotkałyśmy się raz kiedyś w Oku przy okazji Dziecięcych Spotkań Literackich. Ja pamiętam, zaglądam tu do Ciebie, a ostatnio stałam się szczęśliwą posiadaczką bloga i pozwoliłam sobie dodać Cię do ulubionych zakładek :)
zabawawslowa.blox.pl/html

A Lemoniadowego zęba przekartkowałam w księgarni. Nie zrobił na mnie większego wrażenia. Dużo bardziej, w tematyce wypadających mleczaków, podoba mi się Wilczy Ząb, którego odkryłam dzięki Beacie, którą tu serdecznie pozdrawiam, bo wiem, że też do Ciebie zagląda :) Serdeczności, Gosia
-
2008/07/31 22:17:07
Ja to się w ogóle pogubiłam w tych zębnych wierzeniach. Że Tigeryk Wróżkę Zębuszkę do domu przytaszczył - to jeszcze było w normie. Ale potem w przedszkolu się dowiedziałam, że Wróżka to chyba na emeryturę poszła i teraz przychodzi myszka. Może ta Stefana, rzeczywiście.
Tak czy siak młody raczej nie dostaje prezentów z okazji wypadniętego zęba, gdyż albo go przez roztargnienie połyka, albo ja przez roztargnienie zapominam ten prezent podrzucić, a młody zapomina, że za ząb coś się podobno należy.
-
2008/08/18 19:09:07
Gopio,
ja bym "Lemoniadowego" też nie kupiła gdyby nie "Moliki".
"Wilczy zab" jest fajny. W ogóle - cała ta seria "Siedmiorogu" bardzo mi się podobała, z jednym jedynym wyjątkiem. Nie kupiłam "Czy Kasia to chłopak", bo mi jakoś nomenklatura nie podeszła ;-) "Kuś" i "kuciapka" to nie są określenia, które chcialabym slyszeć w swoim domu. Najbardziej lubimy "Panią w kostiumie kąpielowym" i "Juz nie jesteś moją kumpelką !".

Przyłączam się do pozdrowień dla Beaty :-)))
Mały Pokój z Książkami

Wypromuj również swoją stronę