CZYLI O DOBRYCH KSIĄŻKACH DLA DZIECI NIE TYLKO DLA DZIECI
Blog > Komentarze do wpisu
Księga dżungli

  

Niewiele jest chyba obecnie dzieci, które nie znałyby „Księgi dżungli”.

Jeśli jednak doprecyzujemy pytanie, okaże się, że ta znajomość wcale nie dotyczy książki Kiplinga, a jedynie filmu Disney'a. Niestety - do książkowego oryginału pozostaje on w stosunku... takim, jak to zwykle bywa z filmami tej wytwórni... czyli dość swobodnym. Największym zaskoczeniem, jakie czeka tych, którzy sięgną po książkę, jest to, że nie opowiada ona wyłącznie o Mouglim – chłopcu wychowanym przez wilki.

Dzięki filmowi Mougli miał zagwarantowane miejsce w świadomości społecznej , natomiast mały dzielny Riki Tiki Tavi – moja ulubiona postać- odchodził pomału w zapomnienie. Podobnie jak Tumaj Słoniomistrz (którego ja znałam jako Toomai - druha słoni) i Kotik - biała foka, której obecność w książce z dżunglą w tytule nieodmiennie mnie zaskakuje.

Jeszcze do niedawna „Księga dżungli” w wersji: książka należała do kategorii: raczej niechętnie czytywana klasyka. Znajome dzieci, które musiały się z nią zmierzyć jako z lekturą szkolną, delikatnie mówiąc, nie były nią zachwycone. Trudno im się dziwić, bo przekład Józefa Brinkenmajera, na którym się wychowałam, napisany był polszczyzną dziś już mocno archaiczną. Także realia kolonialne – szczególnie w dwóch ostatnich opowiadaniach, mogą być trudne do zrozumienia dla współczesnych europejczyków. Trudno sobie teraz wyobrazić armię, w której służyło tyle rozmaitych zwierząt. Nowy przekład Andrzeja Polkowskiego zdecydowanie ułatwia lekturę - przynajmniej w warstwie językowej, choć jego polszczyzna daleka jest od potocznej. Dzięki niemu Julka jest już trzecim pokoleniem w naszej rodzinie, które pokochało dzielnego Riki Tiki Tavi.

W tej „Księdze dżungli” nowy jest nie tylko przekład. Nowe są także ilustracje Mistrza Józefa Wilkonia – jakże odległe od disneyowskiej, cukierkowej poetyki filmu. Ilustracje trudne, często mroczne i tajemnicze jak sama dżungla. Niech Was nie zwiedzie ich pozorna niedbałość ! Robią wrażenie maźniętych ot tak, od niechcenia, a w rzeczywistości każda kreska ma sens i wyraz.

  

Za każdym razem, kiedy oglądam kolejne wilkoniowe ilustracje, zadaję sobie pytanie: jak to się robi ? Jak narysować groźne spojrzenie tygrysa, trzepot skrzydeł krawczyka Darzi czy ryk słonia ? Odpowiedź znalazłam w wywiadzie Mistrza, którego udzielił portalowi Qulturka:

Bardzo prosto, jeśli się wie i umie parę rzeczy. Najpierw trzeba wiedzieć, jak wygląda to wszystko, co chce się namalować: człowiek, ryba, ptak, liść czy zwierzę. Później wiedzieć, jak się porusza, wszystko co biega, pełza i lata. Dla wielu to już koniec edukacji. Niektórzy idą jednak dalej, potrafią namalować porę dnia, księżyc, żeby świecił, ptaka, żeby śpiewał, potrafią nawet namalować smutek i radość, strach i odwagę. Tylko nielicznym udaje się namalować sen, ciszę, a nawet zapach i smak owoców. Jeżeli się to wszystko umie, trzeba na koniec wiedzieć, co robić, żeby w książce rosło napięcie jak w teatrze, by wszystko było w swoim czasie i w dobrych proporcjach.

 



Tę edycję wydawnictwa Media Rodzina śmiało można okreslić mianem wydania luksusowego. Twarda oprawa, piękny, kredowy papier, słuszny rozmiar – jedyne co może rozczarowywać, to fakt, że tomisko tych rozmiarów zawiera jedynie pierwszą część „Księgi dżunglii”. Mam nadzieję, że wydawnictwo nie każe nam zbyt długo czekać na tom drugi.


R. Kipling „Księga dżungli”, przekł. Andrzej Polkowski, ilustr.: Józef Wilkoń, wyd.: Media Rodzina, Poznań 2009

sobota, 27 marca 2010, agnieszka_azj

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: kasia2s, *.ma.res.rr.com
2010/03/28 18:18:38
Wstyd się przyznać, ale nigdy nie czytałam "Księgi dżungli"...Teraz, dzięki Twojej recenzji, nabrałam na nią ochotę. Jutro biegnę do biblioteki! Żałuję tylko bardzo, że moje wydanie, choć w oryginalnym języku Kiplinga, nie będzie miało tych przepięknych ilustracji pana Wilkonia. :(
Agnieszko_azj, masz prawdziwy talent w recenzowaniu książek! Uwielbiam czytać Twój blog. Pozdrawiam!
-
Gość: cleo, *.adsl.inetia.pl
2010/03/28 19:43:34
W DZIECINSTWIE Z BRATEM CZYTALISMNY TAMTA STARA WERSJE NAMIETNIE- TZN. NAJABRDZIEJ OCZYWISCEI O rIKI Tiki:)
A teraz Misia ma wlasnie te wersje i zakochana jest w ilustracjach. PRzeczytala wszystko sama, ale powtornie... o Rikim oczywiscie:)
-
Gość: cleo, *.adsl.inetia.pl
2010/03/28 19:46:02
OT: widze ponizej recenzje MLOTKA- nie moge sie doczekac az ktos nam to sprezentuje, bo dzis dzieci dostaly od ciotki z tej serii o GRZEBIENIU:) umarlam ze smiechu milion razy!
-
2010/03/28 23:17:49
MAM ! MAM ! i czekam z niecierpliwoscią kiedyme dziecko po nia sięgnie .. mam nadzieję,że nie wówczas gdy będzie musiało ( lektura) a wcześniej ...
-
2010/03/29 18:17:59
Witam! Ja należę do tej 'dawnej młodzieży', która stroniła od 'Księgi dżungli', ale w ogóle nie pociągały mnie powieści przygodowe. I teraz się wdrażam, dzięki swoim dzieciom i wydaniu Media Rodzina. Zaiste pięknie, dobrze przetłumaczone, czyta się (także na głos) rewelacyjnie, choć nie jest to lektura 'łatwa i przyjemna'. Pozdrawiam!
-
2010/03/30 11:41:02
O, jak mi miło, ze ten wpis wywołał tak liczny odzew i że podzielacie mój zachwyt nad tą ksiązką :-)

Kasiu,
obawiam się, że Kipling w oryginale obecnie czyta się podobnie jak stary przeklad Brinkenmajera. W koncu ta ksiazka ma juz blisko 120 lat i jej język jest już anachroniczny.
Paradoksalnie - książki w wersjach oryginalnych starzeją się szybciej, a przekład może przywrócić im młodośc po latach...
-
Gość: kasia2s, *.ma.res.rr.com
2010/03/30 14:13:26
Agnieszko, zgadzam się z Tobą całkowicie, dobry przekład może zdziałać cuda - szczególnie na takim "staruszku" jak "Księga dżungli". Niestety, z racji mieszkania za granicą - Kipling po angielsku to jedyna moja możliwosć, przynajmniej na razie. Dam znać jak czyta się "dziewiętnastowieczną starowinkę" :) Pozdrawiam!
-
Gość: apolkowski, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/04/17 10:29:20
Kasiu, jeśli podasz mi swój adres na andykot@neostrada.pl, wyślę ci egzemplarz nowego wydania "Księgi dżungli"
-
Gość: kasia2s, *.ma.res.rr.com
2010/04/19 17:51:17
Bardzo dziękuję! Adres już wysłałam. Ale ze mnie szczęsciara, prawda?
-
Gość: kasia2s, *.proxy.aol.com
2010/06/04 16:31:46
Przed chwilą dostałam przesyłkę od pana Andrzeja Polkowskiego - "Księgę dżungli" z dedykacją i dodatkowo "Opowiesc wigilijną". Książki są po prostu piękne - siedzę, oglądam, podczytuję... i jestem w "siódmym niebie". Panie Andrzeju - dziękuję z całego serca!
Mały Pokój z Książkami

Wypromuj również swoją stronę