CZYLI O DOBRYCH KSIĄŻKACH DLA DZIECI NIE TYLKO DLA DZIECI
Blog > Komentarze do wpisu
Moje Bullerbyn

  

Ta książka to balsam na moje skandynawskie skrzywienie, cierpiące ostatnio z braku pożywki literackiej :-)))

Lektura „Południowej łąki” doprowadziła mnie na skraj depresji. Skandynawskie kryminały (z "Millenium" na czele), których sporą dawkę zaaplikowałam sobie ostatnio, zainspirowały natomiast do rozważań, czy w Szwecji mieszkają wyłącznie dewianci seksualni. Dzięki „Mojemu Bullerbyn” wiem, że jednak tak nie jest. Ufffff, co za ulga  ;-)

Zrobili to ! Nie mogłam uwierzyć, że to zrobili ! Jeszcze niedawno wydawało mi się to niemożliwe. (...)

W środku wakacji dowiedziałam się, ze nie wrócę już do nowej szkoły. Że nowy rok szkolny zacznę w nowej szkole, w nowym mieście i... w nowym kraju !

Natalka ma 9 lat, dwóch młodszych braci – bliźniaków i rodziców, którzy są lekarzami. Odział szpitalny, na którym pracowali, ma zostać zlikwidowany, a oni zdecydowali się wyjechać na dwa lata do Szwecji. Z dziećmi oczywiście, choć Natalka wolałaby zostać z babcią i dziadkiem w Krakowie, w swojej szkole i na swoich zajęciach tanecznych ...

W nowej, szwedzkiej szkole dziewczynka spotyka dzieci z Ukrainy, Australii, Boliwii i... Polski. Jej krakowski kolega wrócił niedawno z Irlandii, a drugi – wyjechał z mamą do Londynu. Takich dzieci jest i będzie coraz więcej, bo coraz więcej ludzi decyduje się na życie za granicą, czasem z konieczności, a czasem z wyboru.

Moje Bullerbyn” to książka polsko (czy też dokładniej: krakowsko) – szwedzka i... trochę lwowska. Jak to jest możliwe i co wyszło z takiej mieszanki ? Wyszła po prostu świetna książka. I mimo że nie sprawdziłam jej jeszcze na żywym materiale, czyli na Julce, nie mogłam się powstrzymać, żeby się nie podzielić z Wami radością z jej odkrycia :-)

Barbara Gawryluk jest pisarką, dziennikarką i skandynawistką. Napisała m.in. „Dżoka”,  „W zielonej dolinie”, cykl o Gwizdku (który nota bene powiększył się o dwie kolejne pozycje, więc są już książki o każdej porze roku w Tatrach). Tłumaczy ze szwedzkiego książki dla wydawnictwa „Zakamarki” - cykl o Lassem i Mai  oraz o chłopcu imieniem Tsatsiki. Prowadzi w Radiu Kraków niedzielny „Alfabet” i jest to (poprawcie mnie jeśli się mylę !) bodaj jedyna cykliczna audycja radiowa poświęcona literaturze dziecięcej.

W „Moim Bullerbyn” też nie zapomina o literaturze szwedzkiej, a jeden z rozdziałów w całości poświęcony jest wizycie rodziny Majewskich w Junibacken w Sztokholmie. Teraz jeszcze bardziej chciałabym tam pojechać !

Chociaż miejscowość, w której zamieszkała rodzina Natalki oczywiście nie nazywa się Bullerbyn, jest w tej książce coś z tamtej atmosfery. Wszyscy są dobrzy i sympatyczni (nawet jeśli z początku robią inne wrażenie), problemy (jeśli się pojawiają) dają się rozwiązać i oczywiście wszystko zawsze dobrze się kończy.

Kiedy tu przyjechałam, wszystko było źle. I tak bardzo tęskniłam za moimi przyjaciółkami, za babcią i dziadkiem, za tańcem, za Krakowem, za moim pokojem, nawet za szkołą. I dalej tęsknię. Ale minęło kilka miesięcy i nie wyobrażam sobie, co by było, gdybym nie poznała ciebie, Matsa czy Selmy. W szkole dalej jest ciężko, ale w Rabarbarze – super. (...) „Będzie dobrze, Natalko” - tak mi wszyscy mówili. I chyba już jest dobrze !


Barbara Gawryluk „Moje Bullerbyn”, wyd.: Akapit Press, Łódź 2010

czwartek, 11 listopada 2010, agnieszka_azj

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Grażyna Nosal, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/11/15 21:13:50
W tym roku (X. 2010) Barbara Gawryluk otrzymała ogólnopolską nagrodę im. Kornela Makuszyńskiego (tzw. "koziołka") za książkę "Zuzanka z pistacjowego domu".
Prywatnie też lubię jej twórczość. Z nowej książki się cieszę, będzie co czytać szczególnie, że temat jest ważny.
Mały Pokój z Książkami

Wypromuj również swoją stronę