CZYLI O DOBRYCH KSIĄŻKACH DLA DZIECI NIE TYLKO DLA DZIECI
Blog > Komentarze do wpisu
Latający detektyw

 

  

Jakieś dziesięć lat temu, na campingu w Dueodde na Bornholmie, zaczęłam przeglądać książki stojące na półce w jadalni. Taki nie dający się powstrzymać odruch – mimo że wszystkie były w języku, którego nie rozumiem ;-) W pierwszej ,do której zajrzałam, zauważyłam znajome nazwisko - Ture Sventon. Spojrzałam na kartę tytułową – zgadza się: autor Ake Holmberg, ale, zabijcie mnie, nie wiem, którą z trzech książek o tym detektywie tam znalazłam. Jednak poczułam się tak, jakbym gdzieś w tłumie na plaży zobaczyła znajomego z bardzo dawnych lat...

Detektyw Ture Sventon należy do grona ulubionych bohaterów literackich mojego dzieciństwa. Pierwszą książką z jego przygodami jaka wpadła mi w ręce była druga część cyklu czyli „Detektyw na pustyni”. Pamiętam, że dokładnie wyobraziłam sobie zapach wielbłąda, którym pachniał jego latający dywan, Doskonale wiedziałam też, jak wyglądało metalowe pudełko, w którym zabierał w podróż swoje ulubione ptysie, bo przecież było takie samo jak to, w które moja Mama pakowała  jedzenie, kiedy wyjeżdżaliśmy pod namiot. I te ptysie... na jakiś czas stały się moimi ulubionymi ciastkami.

Po wielu latach dowiedziałam się, że w oryginale wcale nie chodziło o ptysie, tylko bodaj o bułeczki cynamonowe, bardzo popularne w Szwecji, za to w Polsce w chwili ukazywania się przekładu właściwie nieznane, a dodatku ich polska nazwa nie pozwalała na zademonstrowanie jednej z charakterystycznych cech bohatera. Przecież naprawdę nazywał się on Sture Svensson, ale wada wymowy nie pozwalała mu przedstawiać się należycie. A ptysie w jego ustach stawały się psysiami i ja też czasem je tak nazywam.

  

Latającego detektywa” przeczytałam później. W szwedzkich okolicznościach przyrody znany mi już detektyw  nie miał takiego uroku – zabrakło  pustynnej egzotyki. Dlatego zdecydowanie zachęcam do czytania tego w odpowiedniej kolejności. Wtedy w pierwszym tomie poznamy Turego, dowiemy się, kim jest i skąd ma ten niezwykły dywan, aby w drugim – towarzyszyć mu, jak dobremu znajomemu w egzotycznej podróży. Ponieważ we wszystkich tomach w rozwiązywaniu zagadki pomagają mu dzieci, małym czytelnikom łatwiej jest odnaleźć na kartach książki swoje alter ego.

Kiedy moje córki dorosły do znajomości z Ture Sventonem kupiłam im nowe wydanie, bo moje stare książki powędrowały gdzieś w świat. Niestety – bez ilustracji Anny Kołakowskiej, które pamiętałam, ten dywan nie pachniał mi już tak, jak wcześniej ;-) Dlatego z radością przyjęłam fakt wznowienia tych książek przez wydawnictwo „Dwie siostry” w ich kanonicznej wersji.

A teraz w zapowiedziach pojawił się również „Ture Sventon w Sztokholmie” czyli trzeci tom, który ominął nas wszystkie. Szkoda, że dopiero teraz, bo moje córki już z tych książek wyrosły, a miałabym znakomity prezent mikołajkowy...

      

   

Ake Holmberg „Latający detektyw” (seria: Mistrzowie Ilustracji) , przekł.: Teresa Chłapowska, ilustr.: Anna Kołakowska, wyd.: Dwie Siostry, Warszawa 2011

 

Ake Holmberg „Detektyw na pustyni” (seria: Mistrzowie Ilustracji) , przekł.: Teresa Chłapowska, ilustr.: Anna Kołakowska, wyd.: Dwie Siostry, Warszawa 2012

 

Ake Holmberg „Ture Sventon w Sztokholmie” (seria: Mistrzowie Ilustracji) , przekł.: Teresa Chłapowska, ilustr.: Anna Kołakowska, wyd.: Dwie Siostry, Warszawa 2012



sobota, 03 listopada 2012, agnieszka_azj

Polecane wpisy

Komentarze
2012/11/04 20:15:32
Nie znam tych książek z dzieciństwa. Czy będą dobre dla sześciolatka?
-
2012/11/04 20:23:17
Jak najbardziej :-)
-
Gość: Paula, *.sta.asta-net.com.pl
2012/11/10 00:03:34
Zapraszam do oceny : potomekprzeznaczenie.blogspot.com/
-
Gość: Iza, *.internetunion.pl
2012/11/14 22:31:22
Dobry wieczór,
przeglądnęłam, Pani blog i jestem przerażona - u nas w domu tez czytamy maniacko a ja znam może 1/10 opisanych tu ksiażek - na pewno kupimy Ryxa a pare innych poszukamy w bibliotece. A ja ze swojej strony chciałam zaproponować Pani książkę Kristy Bendovej "Małpeczki z naszej półeczki", którą wydał w tym roku Pruszyński, a przedtem wydano ją w 1978 roku. Próbowałam ją kupić na allegro przez parę lat, ale osiągała cenę około 250 zł, gdy pojawiła się kilka razy. Teraz kosztuje dwadzieścia parę i wygląda zupełnie jak ta, którą pamiętam z dzieciństwa.
Z typów mojego syna (11lat) dorzuciłabym też trochę "chłopięcych" (i nie tylko) książek: Eragona, Winetou, Janeczkę i Pawełka (seria Chmielewskiej), Orinoko/Wyspa Robinsona/Biały Jaguar (Fiedler), Kunę za kaloryferem (Wajrak)...
Pozdrawiam
Iza
Mały Pokój z Książkami

Wypromuj również swoją stronę