|
CZYLI O DOBRYCH KSIĄŻKACH DLA DZIECI NIE TYLKO DLA DZIECI
niedziela, 15 listopada 2009
Mój pierwszy atlas świata
Kiedy zaczynałam swoją tutejszą pisaninę, na wstępie opublikowałam Prawie Manifest. Wynika z niego, że „Mój pierwszy atlas świata” absolutnie nie zasługuje na to, aby się tu znaleźć. Dlaczego ? Gdyż ponieważ (jak mawia czasem jedna z moich córek ;-) – nie służy on do czytania i nie o tekst w nim chodzi. Tekst jest tylko dodatkiem do ilustracji. Poza tym książki z tytułem „Mój pierwszy... (słownik, elementarz, zbiór baśni etc.)” należą do tych, które omijam z zasady. Jak się okazuje (nie pierwszy raz ;-), zasady warto czasem złamać. „Mój pierwszy atlas świata” to prawdziwa gratka dla wielbicieli ilustracji Ewy Kozyry - Pawlak i Pawła Pawlaka, bo jest to bodaj pierwsza książka zilustrowana przez nich wspólnie. Spod ręki pana Pawła wyszły obrazki, a pani Ewa uszyła mapę świata i dołożyła coś jeszcze... Każdemu kontynentowi towarzyszy laleczka - przedstawiciel jego mieszkańców. Nie są to jednakowoż przedstawiciele typowi, bo czyż wielu jest europejczyków podobnych do królowej Elżbiety ? Nie ukrywam, że właśnie ta lalka zrobiła na mnie największe wrażenie i dużo dałabym, żeby zobaczyć ją na żywo. O posiadaniu na własność nawet nie śmiem marzyć ;-) Inne też są urocze – Kowboj, Polarnik, Aborygen, Masajka, Indianin oraz … cesarz Akihito ;-) Może wydawnictwo pomyśli o sprzedaży tych laleczek razem z atlasami ? „Mój pierwszy atlas świata” to kolorowe zaproszenie do odkrywania różnorodności świata. Pokaż dziecku, ze świat ma siedem kontynentów, które bardzo się od siebie różnią. Niech zobaczy, gdzie mieszkają kangury, a gdzie żyrafy i gdzie stoi Statua Wolności. - czytamy na okładce. Następnym krokiem może być sięgnięcie po serię „Atlas świata” (również wydawnictwa LektorKlett). Składa się na nią sześć książek, zawierające bardziej szczegółowe informacje o poszczególnych kontynentach. Również te atlasy zilustrowane zostały przez znakomitych ilustratorów – m.in. Martę Ignerską i Annę Ładecką. Zaraz, zaraz... Jak to sześć ? Przecież świat ma siedem kontynentów ??? Czy to znaczy, że będzie jeszcze Antarktyda ? „Mój pierwszy atlas świata”, tekst: Maria Deskur, ilustr.: Ewa Kozyra – Pawlak i Paweł Pawlak, wyd.: LektorKlett, Poznań 2009
czwartek, 12 listopada 2009
Dziadek i niedźwiadek
Ci, spośród Was, którzy zaglądają tu od jakiegoś czasu, zauważyli być może, że oprócz skrzywienia skandynawskiego, któremu daję wyraz nader często, mam jeszcze drugie – historyczne (poniekąd wynikające z wykształcenia). Z wielką radością odnajduję książki dziecięce i młodzieżowe opowiadające o wydarzeniach przeszłych – w sposób interesujący dla dzieci i zgodny z aktualnym stanem badań. Nie ma ich wiele, dlatego „Dziadek i niedźwiadek” jest odkryciem, z którego cieszę się szczególnie. O jej bohaterze pisałam tu już przy okazji książki „Wojtek z Armii Andersa”. Niedźwiedź Wojtek był przyjacielem żołnierzy z Armii Andersa. Przebył z nimi szlak bojowy przez Iran, Irak, Palestynę do Włoch. Sprawiał oczywiście wiele zamieszania, ale był też źródłem mnóstwa radości. Brał udział w bitwie o Monte Cassino, pomagał nosić skrzynie z amunicją, dzięki czemu został uwieczniony w oficjalnym emblemacie 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii, w której służył. Trudno uwierzyć ? Życie, jak się okazuje, bywa dużo ciekawsze niż wymyślone historie... Wojtek był wcześniej bohaterem bodaj pięciu książek (wydanych w Londynie), ale polskie dzieci w Kraju nie miały okazji poznać jego historii. Moje pokolenie wychowało się na obrazie wojny ukształtowanym przez serial o czterech pancernych i psie Szariku. Niby prawie to samo: też są Polacy, których wojna zagnała w głąb ZSRR i też jest zwierzę, ale różnica zasadnicza. „Dziadek i niedźwiadek” to książka opowiadająca dzieciom prawdę. Składając strzępki prawdziwej historii w całość, rozpocząłem pisanie książki dla dzieci. Nadałem jej formę dziadkowej opowieści, gdyż właśnie wspomnienia dziadków były dla mnie pierwszym źródłem wiedzy o wojnie – czytamy w „Słowie od autora” na końcu książki. Jak opowiadać dzieciom o wojnie ? Jak znaleźć na to odpowiednie słowa ? Takie, żeby z jednej strony nie przestraszyć za bardzo, nie epatować okrucieństwem, z drugiej natomiast – nie poprzestać na opisie wojny jako świetnej przygody. Nie jest to proste, ale Łukasz Wierzbicki zdołał takie słowa znaleźć. „Dziadek i niedźwiadek” (moja zdobycz z majowych Targów Książki) z dedykacją autora „Dla Julki z serdecznym niedźwiedzim uściskiem” stała się od razu ulubioną książką mojej córki. Zaraz po niej, z nie mniejszym entuzjazmem przeczytała „Afrykę Kazika”. Ale o tym już innym razem... Łukasz Wierzbicki „Dziadek i niedźwiadek. Historia prawdziwa”, ilustr.: Ireneusz Woliński, wyd.: Pointa, Konstancin 2009 P.S. Szukając informacji o Wojtku dowiedziałam się również, że nie był on pierwszym niedźwiedziem w polskim wojsku. Wcześniej była Baśka Murmańska – biała niedźwiedzica oswojona przez żołnierzy baonu murmańskiego Korpusu gen. Dowbór – Muśnickiego podczas pierwszej wojny światowej. Jej historia tez jest bardzo interesujaca.
poniedziałek, 26 października 2009
Lalo gra na bębnie
Jak dobrze wstać skoro świt... ;-)
Mama śpi, Tata śpi, Ajsza śpi, Binta spi, Babo puszcza bąki, ale gdzie jest Lalo ? Lalo już wstał - gra na bębenku z deszczem, całuje kwiatki, cieszy się z wschodzącego słońca... Cieszy się tak bardzo, ze budzi całą rodzinę. Jego rodzinę mieliśmy już okazję poznać w książeczce "Binta tańczy".W tej jest bardzo podobnie – z jedną różnicą, że jest rano, a nie wieczór. Ten sam luz, to samo niespieszne cieszenie się swoim towarzystwem. Wspólne nakrywanie do stołu. Spokojne śniadanie, podczas którego mały Babo może paćkać do woli.
Znacie wiersz Danuty Wawiłow „Szybko” ? Szybko, zbudź się, szybko, wstawaj, szybko, szybko, stygnie kawa ! Szybko, zęby myj i ręce ! Szybko, światło gaś w łazience ! Nawet jeśli go nie znacie, to na pewno znacie takie poranki. Znacie, ale czy lubicie (że tak się retorycznie zapytam ;-) ? Jeśli nie, to zajrzyjcie do Lalo, Binty i ich rodziny... A tam... Tata gra na bębnie PAM PIDI PAMPAM POMPOM ! Jaki miły poranek ! Eva Susso (tekst), Benjamin Chaud (ilustr.) „Lalo gra na bębnie”, przekł.: Katarzyna Skalska, wyd.: Zakamarki, Poznań 2009 P.S. Jeśli nie znacie jeszcze Binty – zajrzyjcie tu: http://poczytajmi.blox.pl/2009/03/Binta-tanczy.html P.S.2. Podczas mojej nieobecności coś tu poulepszano i zupełnie nie mogę sobie poradzic z wstawianiem linków :-(
środa, 30 września 2009
"Linnea w ogrodzie Moneta" - wystawa w "Stu Pociechach"
Witam po przydługiej przerwie wakacyjnej :-)))
Zarówno o książce, jak i o wystawie napiszę niedługo więcej.
środa, 20 maja 2009
Bardzo głodna gąsienica
In the light of the moon a little egg lay on a leaf. One Sunday morning the warm sun come up and – pop !- out of the egg came a tiny and very hungry caterpillar. „Bardzo głodna gąsienica” obchodzi w tym roku swoje czterdzieste urodziny. W tym czasie zaprzyjaźniła się z dziećmi na całym świecie. My znamy ją od kilku lat dzięki dwujęzycznemu wydaniu „Prodoksu”. Tamta książka służyła jednak przede wszystkim do nauki angielskiego. Niedawno ukazała się jej kolejne wydanie – tym razem wydawnictwa „Tatarak”. Od poprzedniego różną go dwie rzeczy – brak tekstu angielskiego i sztywne kartki. Dzięki temu jest tym, czym była w zamyśle swojego autora – sympatyczną książeczką dla całkiem małych maluszków, która wygląda tak, jakby jej bohaterka przegryzła się przez nią. He started to look for some food. On Monday he ate trough one apple. But he was still hungry. Z gąsienicą można się nauczyć wielu rzeczy – liczb, dni tygodnia, nazw owoców (i nie tylko owoców ;-). Można liczyć gruszki, śliwki czy truskawki i pokazywać je na obrazkach. Można wkładać paluszki w dziurki, przez które przegryzła sie gąsienica,a sztywne strony na pewno to wytrzymają ;-) W poniedziałek – jedno jabłko, we wtorek – dwie gruszki i tak dalej. Z każdym dniem tygodnia apetyt gąsienicy rośnie. W sobotę osiąga apogeum - wielkie obżarstwo i oczywisty w takiej sytuacji ból brzuszka. Now he wasn't hungry any more – and he wasn't a little caterpillar any more. He was a big, fat caterpillar. Zajrzyjcie na stronę Erica Carle, który jest dwa razy starszy od swojej najbardziej znanej bohaterki i też obchodzi w tym roku okrągłe urodziny ! Można tam zobaczyć, jak robi swoje niezwykłe kolażowe ilustracje. A jeśli będziecie kiedyś w Massachusetts, odwiedźcie koniecznie The Eric Carle Museum of Picture Book Art, które nie ogranicza się tylko do Jego twórczości ! He built a small house, called a cocoon, around himself. He stayed inside for more than two weeks. Then he nibbled a hole in the cocoon, pushed his way out and... he was a beautiful butterfly ! Na spotkanie z Bardzo Głodną Gąsienicą zapraszamy maluchy do „Stu Pociech” w najbliższy czwartek czyli 21 maja o godz. 11 :-))) Eric Carle (tekst & ilustr.) „Bardzo głodna gąsienica”, wyd.: Tatarak, Warszawa 2009
poniedziałek, 18 maja 2009
Pobby i Dingan
Australia. Lighting Ridge – osada poszukiwaczy opali, miejsce pełne dziur, kryminalistów i pomyleńców. Wszyscy tam znają małą Kellyanne i jej przyjaciół Pobby'ego i Dingan. Wszyscy też wiedzą, że Pobby i Dingan nie istnieją, Kellyanne ich sobie wymyśliła. Mimo to, kiedy Kellyanne była przeziębiona, Dingan zastąpiła ją w konkursie na Księżniczkę Opali i zajęła trzecie miejsce. A kiedy pewnego dnia Pobby i Dingan zaginą, wszyscy w miasteczku będą ich szukać... W Lighting Ridge wszyscy znali wszystkich. A niektórzy znali wszystkich i jeszcze niektórych. Pobby i Dingan pasowali do tego miasteczka. „Pobby i Dingan” to książka niezwykła. Zaskakująca. Lapidarna. Wciągająca. Poruszająca. To książka, która zmusza do myślenia o sobie jeszcze długo po jej zamknięciu. Książka, która pozostaje w pamięci. Najbardziej niezwykła w tej powieści jest nieprzewidywalność fabuły, w której zdarzenia biegną wartko naprzód, dużo dalej niż można się tego spodziewać. („The New York Times Book Review”) Ben Rice „Pobby i Dingan”, przekł.: Lech Jęczmyk, wyd.: Media Rodzina, Poznań 2003
środa, 06 maja 2009
Kici kici miau
Już za parę dni, za dni parę... ... a dokładnie – 12 maja nakladem wydawnictwa „Hokus Pokus” ukaże się długo oczekiwana autorska książka Józefa Wilkonia. A już jutro czyli w czwartek 7 maja kotek z tej książeczki będzie bohaterem czytanek w „Stu Pociechach”. Zapraszamy o 11.00 !!! Kici kici miau, coś ty kotku chciał... Rok temu Marta Lipczyńska (szefowa wydawnictwa "Hokus Pokus")powiedziała w wywiadzie, którego udzieliła mi dla portalu „MUS”: Zawsze chciałam wydawać polskich autorów. (...) Marzyłam o wydaniu książki z ilustracjami Józefa Wilkonia i właśnie pracujemy nad jego pierwszą autorską książką na rynku polskim. Prace trwały długo, ale efekt wart jest czekania. Prostej rymowance o psotnym kotku, który po całym dniu zabaw wreszcie idzie spać, towarzyszą jedyne w swoim rodzaju wilkoniowe ilustracje. Koty to w ogóle wdzięczny temat dla ilustratora. Przy całej mojej sympatii do psów – one są jednak takie... oczywiste. Wystarczy spojrzeć w psie oczy i wszystko wiadomo. Kot jest zawsze samoswój – nawet jeśli się daje głaskać, to dlatego, że to ON ma na to ochotę. Kot to wdzięk i gracja. Kot to tajemnica. Kot jest kotem, jest kotem, jest kotem ;-) Przypominam sobie przeróżne koty z książek dziecięcych – Ryżego Placka (z kompanią) Janusza Grabiańskiego, Tymonka z „Domu pod kasztanami” Jana M. Szancera, rozmaite koty Pawła Pawlaka, Leona i kotkę Piotra Fąfrowicza i wiele wiele innych. To zadziwiające – na ile sposobów można narysować kota i zawsze będzie on kotem ;-) Z nich wszytkich jednak najbardziej lubiłam chyba zawsze koty Janusza Grabiańskiego – a Wy ??? Niniejszym ogłaszam plebiscyt na „Polskiego Książkowego Kota Wszechczasów” i czekam na Wasze typy. Będą nagrody :-))) Józef Wilkoń (tekst & ilustr.) „Kici kici miau (kocia kołysanka)”, wyd.: Hokus Pokus, Warszawa 2009 Kacper Ryx i król przeklęty
To nie jest książka dla dzieci !!! (piszę o tym, bo ostatnio na jednym z forów pojawiły się wątpliwości) O pierwszym tomie tego cyklu czyli ”Kacprze Ryxie” napisałam, że jest to książka dla młodzieży zainteresowanej historią i dla dorosłych o podobnych zainteresowaniach. Uściślając: od gimnazjum wzwyż. Dla osób oczytanych i z wiedzą historyczną wykraczającą poza program szkolny.. Opinię tę podtrzymuję również jeśli chodzi o „Kacpra Ryxa i króla przeklętego”, bo jest to książka zaglądająca w jeszcze mroczniejsze zakątki szesnastowiecznego Krakowa. W tym tomie w ogóle wszystkiego jest jakby więcej – postaci historycznych, z którymi styka się Kacper, tajemnic, spisków, dziwnych spraw, okrucieństwa, strachu, śmierci. Trudno się zresztą temu dziwić. Kacper Ryx jest Investygatorem Królewskim, a tytuł ten pochodzi od łacińskeigo słowa investigo, co znaczy: śledzić, tropić, badać,poszukiwać. Jest więc kimś w rodzaju detektywa, śledczego. Przestępstw raczej nie popełniają (i tu się nic specjalnie nie zmieniło od XVI wieku) ludzie mili, grzeczni i dobrze wychowani. Akcja tej części rozgrywa się w latach 1572 – 1574 i obejmuje okres bezkrólewia po śmierci Zygmunta Augusta, elekcję Henryka Walezego i krótki czas jego panowania w Polsce. Interegnum to czas zawieszenia, rozprężenia, bezhołowia, bo śmierć króla powodowała wygaśnięcie wszystkich dotychczasowych urzędów i przywilejów. Kraków w tej książce to miejsce mało sympatyczne. Zupełnie nie przypomina tego miasta, które znamy teraz. Pełen ludzi - miejscowych i przyjezdnych, Polaków, Litwinów, Francuzów przybyłych z królem, Szkotów, Holendrów (i innych nacji, które w Rzeczpospolitej znajdowały schronienie przed prześladowaniami religijnymi we własnych krajach)... Zatłoczony, brudny i niebezpieczny. No i jeszcze ten dwór królewski, francuskie otoczenie króla... Co tam się działo ! Nie - to zdecydowanie nie jest książka dla dzieci ;-) Ale za to jaka ciekawa ! A zostało jeszcze kilka niezakończonych spraw, co bardzo dobrze rokuje trzeciemu tomowi cyklu :-))) Mariusz Wollny „Kacper Ryx i król przeklęty”, wyd.: Otwarte, Kraków 2008
niedziela, 26 kwietnia 2009
Jabłonka Eli
Jakiś czas temu zauważyłam ze zdziwieniem, że rok dzieli się dla mnie nie na cztery, jak u wszystkich, tylko na dwie pory roku. Jest pora zimna, kiedy nasze życie rodzinne ogranicza się do domu i pora ciepła, która się właśnie zaczęła. Wtedy nasz dom jest od rana do nocy otwarty na przestrzał, taras staje się kolejnym pokojem, a moje córki dzień cały spędzają na drzewie. Stop ! Errata: nie wszystkie córki. Teraz tylko Julka. Starsze okres nadrzewny mają już za sobą ;-) To drzewo to stary orzech rosnący przed domem – ogromny i rozgałęziony. Mój Mąż specjalnie poprzycinał jego gałęzie tak, żeby dzieciom łatwiej było się wspinać. Na orzechu wiszą rozmaite sprzęty do zwisania i bujania się. Fajne jest też siedzieć sobie gdzieś wysoko wśród liści i znienacka zagadywać do sąsiadów przechodzących ulicą ;-) Jeszcze fajniej – wspinać się razem z odwiedzającymi nas dziećmi. Liście na nim pojawiają się dość późno, najpóźniej ze wszystkich drzew w naszym ogrodzie, a opadają najwcześniej i wtedy jest sporo grabienia. Zimą buszują po nim wiewiórki. Nasz orzech ma wiele wspólnego z jabłonką Eli. Posłuchajcie: Ela mieszka w domu z ogrodem. To niewielki ogród z małymi rabatkami, po których nie wolno deptać. Ale są też w ogrodzie inne miejsca, gdzie Ela może się bawić. W drewnianej chatce, którą zbudował tata, albo na wielkim kamieniu, który nazywa własną Górką. Na środku ogrodu rośnie duża jabłoń i na niej Ela najbardziej lubi się bawić. Olek też. Olek jest kolegą Eli. Oboje bardzo lubią wspinać się na jabłonkę. (...)Ela ma swoją własną gałąź, na której zawsze siedzi, a Olek swoją. Gałąź Eli jest bardzo wysoko, a Olka trochę niżej. Mogą sobie stamtąd popatrzeć przez te wszystkie kwiatki. „Jabłonka Eli” to książka, która opisuje odwieczny cykl życia, powtarzający sie nieodmiennie w każdym roku od wiosny do... następnej wiosny. Wiosną jabłoń robi się cała biała od kwiatów, które kwitną na jej gałęziach. (...) Latem drzewo zmienia się w zieloną grotę. (...) Jesienią zielone kwasidła zmieniają się w bardzo smaczne zółto – czerwone jabłka. Ela i Olek wspinają się na drzewo i zrywają wszystkie jabłka, do których udaje im się dosięgnąć. Zimą spada śnieg, a któregoś dnia przychodzi wichura i łamie jabłonkę. Wszystkim jest bardzo smutno z tego powodu, ale rodzice postanawiają, ze wiosną posadzą nowe drzewko na miejscu starego. Nowe drzewko jest oczywiście dużo mniejsze, ale poza tym wszystko jest tak samo. Na wiosnę zakwita, potem ma listki, a jesienią dojrzewa na niej pierwsze jabłko... I w następnym roku też tak będzie, i w następnym... Jak wszystkie książki o Eli i Olku, także i „Jabłonkę Eli” napisała i zilustrowała Catarina Kruusval, a jej ilustracje na pierwszy rzut oka przypominają te autorstwa Ilon Wikland. Szczególnie obrazek na wyklejce ukazujący trochę z góry uliczkę, przy której mieszkają nasi bohaterowie. Przyjrzawszy im się dokładniej możemy stwierdzić, że kreska obu Pań różni się wyraźnie. Łączy je natomiast to, co lubię najbardziej czyli wyraźny duch skandynawski ;-) „Jabłonka Eli” będzie tematem dzisiejszych czytanek w „Stu Pociechach”: Spotkanie z „Jabłonką Eli” rozpocznie w Stu Pociechach nowy cykl spotkań dla dzieci - zajęcia literackie dla młodych miłośników książek w wieku od 3 do 7 lat. Spotkania odbywać się będą raz w miesiącu w niedzielę o godzinie 12.30. Na dużym ekranie pojawią się barwne ilustracje. Dzieci nie tylko usłyszą ale i zobaczą najpiękniejsze, pieczołowicie wybrane książki obrazkowe. Po projekcji będzie czas na zaprezentowanie manualnych zdolności. Na najbliższym spotkaniu dzieci stworzą własne, niepowtarzalne i prawdziwie autorskie książki. Pragniemy poprzez nasze zajęcia rozsmakować dzieci w książce w pełnym tego słowa znaczeniu: w jej wymiarze plastycznym, literackim i formalnym. Będziemy się starali prezentować piękno i wyjątkowość książki jako dzieła złożonego z wielu elementów a jednocześnie stanowiącego integralną całość. Wstęp na czytanki - 10 zl od dziecka, rodzice - wstęp wolny. Rodziców samodzielnych dzieci zapraszamy w tym czasie na kawę, herbatę i chwilę odpoczynku w naszej kafejce. P.S. Ela i Olek są również bohaterami serii sztywnostronicowych książeczek dla dzieci w wieku maksowym. Na przykład: Catarina Kruusval (tekst i ilustracje) „Jabłonka Eli”, przekł.: Katarzyna Skalska, wyd.: Zakamarki, Poznań 2009
piątek, 24 kwietnia 2009
Ubranka Eli
Ela jest zła. Ela nie chce zielonego sweterka... „Piłka Eli” Ela dostała paczkę. Co to może być ? To piłka ! Te dwie oraz inne książki z zakamarkowej serii o Eli przeznaczone są dzieci, które są już ciut za duże na serię o Maksie opisywaną przez mnie wcześniej. Bo też i Ela jest od Maksa starsza – chodzi pewnie na dwóch nogach, biega, bawi się bardziej zaawansowanymi zabawkami... a poza tym: ma własne zdanie. Jak to dwulatek w fazie typowego dla tego wieku buntu. Ela nie chce zielonego sweterka (...), nie chce sukienki w kratkę (...), nie chce czerwonej wstążki (...), bucików (...), koszulki w kwiatki... i tak dalej. Za to znakomicie bawi się w samych majteczkach i kapeluszu dziadka ;-) Książeczki z serii o Eli są większe niż te o Maksie. Większe i bogatsze – więcej kolorów, szczegółów na ilustracjach, więcej tekstu. Nadal jednak są to proste historie z życia wzięte, które mogą się przydarzyć każdemu ich czytelnikowi, niezależnie od płci. Ela była bohaterką ostatnich czwartkowych czytanek w „Stu Pociechach”– tych dla maluszków. Za to w najbliższą niedzielę – 26 kwietnia o godz. 12, 30 – pierwsze czytanki dla dzieci starszych (3 – 7 lat). Znów z Elą w roli głównej – tym razem będzie to ”Jabłonka Eli”. Zapraszamy !!! Catarina Kruusval (tekst i ilustracje) „Ubranka Eli”, przekł.: Katarzyna Skalska, wyd.: Zakamarki, Poznań 2009 Catarina Kruusval (tekst i ilustracje) „Piłka Eli”, przekł.: Katarzyna Skalska, wyd.: Zakamarki, Poznań 2009 |
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
CZYTANIE NA DYWANIE w "Stu Pociechach"
Agnieszki_azj teksty programowe ;-)))
Agnieszki_azj wywiady dla portalu "MUS"
Dla całkiem małych maluszków
Dzieci lubią misie
Książki "inne niż wszystkie" ;-)
Książki "kontrowersyjne"
Książki "krakowskie"
Książki mojego dzieciństwa
Książki o smokach
Książki o sztuce
Książki "psie" i "kocie" (oraz o innych zwierzakach ;-)
Książki "taneczne"
Książki wakacyjne
Książki "warszawskie"
Na dobranoc
O blokach sympatycznie
O dziewczynach - wbrew stereotypom
O przedszkolu
O szkole i rówieśnikach
Poczytajmy sobie razem...
Przygoda goni przygodę
Rodzinnie
Rodzinnie - z tatą w roli głównej
"Sztywnostronicowe" - nie zawsze dla mamuchów
Trochę historii, trochę wspomnień
TRUDNE TEMATY - niepełnosprawność
TRUDNE TEMATY - przemoc
TRUDNE TEMATY - rozwód
U progu dorosłości
W atmosferze Świąt
W świecie baśni
Wbrew pozorom nie dla dzieci
Wydawnictwo "Zakamarki" czyli moje skandynawskie skrzywienie ;-)
Z ILUSTRACJAMI Anity Jeram
Z ILUSTRACJAMI Agnieszki Żelewskiej
Z ILUSTRACJAMI Aleksandry Kucharskiej - Cybuch
Z ILUSTRACJAMI Anety Krelli - Moch
Z ILUSTRACJAMI Catariny Kruusval
Z ILUSTRACJAMI Elżbiety Wasiuczyńskiej
Z ILUSTRACJAMI Erica Carle
Z ILUSTRACJAMI Evy Eriksson
Z ILUSTRACJAMI Ewy Kozyry - Pawlak
Z ILUSTRACJAMI Ilon Wikland
Z ILUSTRACJAMI Iwony Całej
Z ILUSTRACJAMI Józefa Wilkonia
Z ILUSTRACJAMI Krystyny Lipki - Sztarbałło
Z ILUSTRACJAMI Magdaleny Jasny
Z ILUSTRACJAMI Małgorzaty Flis
Z ILUSTRACJAMI Marii Ekier
Z ILUSTRACJAMI Marii Orłowskiej - Gabryś
Z ILUSTRACJAMI Moniki Fratczak
Z ILUSTRACJAMI Pawła Pawlaka
Z ILUSTRACJAMI Petera H. Reynoldsa
Z ILUSTRACJAMI Piotra Fąfrowicza
Z ILUSTRACJAMI Svena Nordqvista
Z ILUSTRACJAMI Timothy Basila Eringa
Z ILUSTRACJAMI Wolfa Erlbrucha
ZNALEZIONE W NECIE - autorzy i ilustratorzy
ZNALEZIONE W NECIE - książki
|