CZYLI O DOBRYCH KSIĄŻKACH DLA DZIECI NIE TYLKO DLA DZIECI
Kategorie: Wszystkie | A. Błotnicka | A. Chachulska | A. Frączek | A. Hest | A. Jaromir | A. Kamiński | A. Mcghee | A. Michaelis | A. Niemierko - Pająk | A. Piwkowska | A. Vestly | A. Znamierowski | A.Bradley | A.D.Mizielińscy | A.Holmberg | A.Lindgren | A.M. Grabowski | A.Onichimowska | A.Provoost | A.Tyszka | B. Cole | B. Gawryluk | B. Kaniewska-Pakuła | B. Leśmian | B. Lindgren | B. Massini | B. Moyeyaert | B. Ostrowicka | B. Rice | B. Wildsmith | B. Wróblewska | C. Beauvais | C. Compton | C. Frabetti | C. Kruusval | C. Wolff-Brandt | C.Funke | C.Rayner | C.Rees | Ch. Bjork | Ch. Dickens | Cz. Janczarski | D. Cali | D. Combrzyńska - Nogala | D. Geisler | D. Gellner | D. Walliams | D. Wawiłow | D.Terakowska | Dr. Seuss | E. Ainsworth | E. Beskow | E. Kozyra - Pawlak (aut.) | E. Piotrowska | E. Susso | E.Carle | E.H.Gombrich | E.Nowak | F. Nilsson | F.H. Burnett | G. Bąkiewicz | G. Gortat | G. Mancomble | G. Ruszewska | G. Whelan | G.Carson Levine | G.Kasdepke | Gro Dahle | H. Ch. Andersen | H. Tullet | Heekyong Kim | I. Angerborn | I. Chmielewska | I. Degórska | I. Desjardins | J. Birdsall | J. Chmielewska | J. Fabicka | J. Frey | J. Mikołajewski | J. Olech (autorka) | J. Picoult | J. Rudniańska | J. Schlansky | J. T. Wieslander | J. Tuwim | J. Wilkoń -autor | J. Wilson | J.P. Lewis | J.Papuzińska | K. DiCamillo | K. Levine | K. Lipka-Sztabałło (autor) | K. Mital | K. Pranić | K.Majgier | K.Siesicka | L. Anderson | L. Anholt | L. Bardijewska | L. Brooke | L. Fabisińska | L. Lowry | L. Olivier | L. Stafford | M. Amelin | M. Brykczyński | M. Ekier | M. Galica | M. Happach | M. Kita | M. Kowaleczko - Szumowska | M. Matlin | M. Miklaszewska | M. Niklewiczowa | M. Oklejak (autorka) | M. Oworuszko | M. Parr | M. Prześluga | M. Rusinek | M. Sasek | M. Skibińska | M. Szczygielski | M. Waltari | M. Widmark | M. Zarębska | M.Gutowska-Adamczyk | M.K.Piekarska | M.Strzałkowska | M.Wollny | Marcel A. Marcel | N. Streatfield | P. Beręsewicz | P. Goes | P. Lindenbaum | P. Maar | P. Pawlak - autor | R. Kipling | R. Kosik | R. Lagercrantz | R. McCormick | R. Mueller | R. Piątkowska | R. Riordan | R.Dahl | R.Jędrzejewska-Wróbel | S. Crossan | S. McBratney | S. Nyhus | S. Scherrer | Shaun Tan | Suzy Lee | T. Jansson | T. Trojanowski | U. Stark | V. Howie | W. Holzwarth | W.Widłak | Z. Orlińska | albumy | atlasy | piosenki | serie | składanki | tradycyjne | varia | Ł. Wierzbicki
RSS
niedziela, 24 lipca 2011
Ania i Harry

Nie, to nie jest tytuł książki...

Pojutrze czyli 26 lipca moja najstarsza córka Ania obchodzi imieniny. Będzie to równocześnie taki mały jubileusz – oto kończy się w jej życiu dekada z Harrym Potterem ;-)

10 lat temu bardzo martwiłam się tym, że moja (wówczas ośmioletnia) pierworodna ma problemy z czytaniem. Podsuwałam jej różne, w moim przekonaniu interesujące książki, ale nic jakoś nie było w stanie zainteresować jej na tyle, żeby chciała przeczytać samodzielnie.

Na imieniny kupiłam jej pierwszy tom Harrego Pottera, o którym wiedziałam tylko, że dzieci czytają to chętnie i że za dwa miesiące zapowiadana jest premiera tomu czwartego. To było to !!! Sukces przerósł moje najśmielsze oczekiwania ;-)

Przez dwa miesiące moja nieczytająca dotąd córka pochłonęła wszystkie trzy tomy i czekała niecierpliwie na czwarty. I tak się zaczęło...

Czekanie na kolejne tomy, które pan z zaprzyjaźnionej księgarni dawał jej spod lady (i na kredyt ;-)) jeszcze przed oficjalną premierą. Ostatni przeczytała po angielsku, zanim ukazało się polskie wydanie.

Czekanie na kolejne filmy. Nocne premiery i emocje z tym związane. Pamiętam, jak wybierała się do kina w różowej bluzie, podobnej to noszonej przez Hermionę w tej części, i z fryzurą na Hermionę uzyskaną przez zaplecenie na mokro wielu warkoczyków (jak myślicie, kto je zaplatał ? ;-). Na jednym z bali karnawałowych w szkole przebrała się za Cho Chang – szukającą Krukonów (na tym etapie chyba jeszcze nie było wiadomo, jak znaczącą postacią będzie ona w kolejnych tomach). Herb Ravenclaw, który Ania zrobiła sama do tego przebrania, był chyba najstaranniejszą pracą plastyczną, jaką wykonała na potrzeby szkoły ;-) Wyróżniała się w tłumie Harrych i Hermion, ktorzy licznie przybyli na ten bal.

No i oczywiście – w dniu 11 urodzin czekała z nadzieją na list z Hogwartu :-)

Miała potem jeszcze kilka fascynacji książkowych – największa była chyba ta związana z Tolkienem, ale żadna nie była tak silna. Żadna również nie była dzielona z taką ilością rówieśników. Harry Potter jest ich globalnym przeżyciem pokoleniowym. Kiedy z Kanady przyjechała do nas kuzynka, rówieśniczka Ani, bez problemu znalazły wspólny temat.

Kilka dni temu poszła do kina na ostatnią część filmu. Po powrocie powiedziała: Wiesz Mamo ? To jest prawdziwy koniec mojego dzieciństwa. Bardziej niż 18 urodziny. :-(


 

00:03, agnieszka_azj , varia
Link Komentarze (3) »
wtorek, 05 lipca 2011
Z poniedziałkową wizytą w "Mieście książek"

Padma, autorka znakomitego książkowego bloga "Miasto książek" zaprosiła mnie do zacnego grona swoich poniedziałkowych gości.

Każdy z gości odpowiada na trzy pytania: o ulubioną książkę, o książkę, która zmieniła jego zycie i o książkę mało znaną, która zasługuje na większą uwagę.

Jeśli jesteście ciekawi, jakie książki wybrałam - zajrzyjcie do "Miasta książek".  Zapraszam :-)))

17:26, agnieszka_azj , varia
Link Komentarze (2) »
środa, 30 września 2009
"Linnea w ogrodzie Moneta" - wystawa w "Stu Pociechach"

Witam po przydługiej przerwie wakacyjnej :-)))

Zarówno o książce, jak i o wystawie napiszę niedługo więcej.

 

14:39, agnieszka_azj , varia
Link Komentarze (3) »
sobota, 21 lutego 2009
Na co do kina w najbliższym czasie ?

Donoszę z radością, ze w najbliższych miesiącach czekają nas premiery co najmniej trzech ekranizacji intrygujących książek.

Po pierwsze (aczkolwiek najpóźniej) długo oczekiwana ekranizacja  ”Atramentowego serca” Cornelii Funke – polska premiera 3 kwietnia. „Atramentowa trylogia” to książki, którym poświęconych jest tutaj najwięcej komentarzy, a wiele z nich dotyczy właśnie jej ekranizacji.

Uprzedzając pytania o recenzje kolejnych tomów... Raczej ich nie napiszę. Pierwszy tom tego cyklu zachwycił mnie. Następne – zdecydowanie mniej. Wiem jednak, że całość ma wierne grono fanów. Specjalnie dla nich –  link do zwiastuna „Atramentowego serca"

Trochę wcześniej, bo 23 marca na ekrany kin wejdzie „Dzielny Despero” czyli ekranizacja  „Opowieści o Despero” ,którą tu jakiś czas temu opisywałam.  Zapraszam do obejrzenia zwiastuna.

Już za trzy tygodnie, 13 marca obejrzeć będzie można „Koralinę i tajemnicze drzwi” - ekranizację książki Neila Gaimana „Koralina”. Ania wspomina tę lekturę jako traumę swojego dzieciństwa, bo wtedy jeszcze grzecznie czytała wszystko, co jej Mama dała, a Mama trochę przeceniła jej możliwości ;-) Miała chyba 10 lat.

Dlatego zawczasu uprzedzam lojalnie – można się przestraszyć !!! Mimo że rysunkowy –  to na pewno nie jest fim dla małych dzieci.  Zresztą zobaczcie sami.

Tagi: varia
23:04, agnieszka_azj , varia
Link Komentarze (1) »
piątek, 20 lutego 2009
Wyróżnienie Kreativ Blogger

  

Z ogromna radością dowiedziałam się, że mój blog został wyróżniony nagrodą Kreativ Blogger i to aż trzykrotnie. Cieszę się, że są osoby, którym podoba się (i przydaje) to, co piszę.

Dziękuję bardzo Be.el – autorce dwóch blogów:  brulion be.el i  Półeczka z książkami, Marzek – autorce bloga Mały rycerz oraz autorkom kolektywnego bloga  Czytulanki.

To pierwsza blogowa zabawa, w której biorę udział. Jej zasady są następujace:

  1. Na swoim blogu umieszczamy logo Kreativ Blogger oraz informujemy, kto nam przyznał to wyróżnienie.

  2. Nominujemy do nagrody 7 (lub więcej) blogów i podajemy link do każdego z nich.

  3. Wyróżnionych informujemy o nominacji w komentarzach do ich blogów.


A oto moje nominacje:

  1. Zapiski teściowej
  2. Drugi raz od zera

  3. Wielo-kropek
  4. Every cake you bake
  5. Miasto książek

  6. Zakładka do książki
  7. Z lektur prowincjonalnej nauczycielki
  8. Cud, miód i orzeszki

Uzasadnienie jest proste i jednakowe we wszystkich ośmiu przypadkach – bo lubię je czytać :-)))

Tagi: varia
20:39, agnieszka_azj , varia
Link Komentarze (5) »
czwartek, 25 grudnia 2008
***
 

Całą noc padał śnieg

Cichy, cichy, cichuteńki

Przyszedł świt, a tu świat

Cały biały, bielusieńki.

Jakby ktoś świata skroń

Gładził chłodem białej ręki

i powiedział szeptem doń:

Nic się nie bój mój maleńki.


Niech Cię głowa już nie boli

Niech Cię smutna myśl nie trapi

Bo od dziś, bo od dziś

Pokój ludziom dobrej woli.

Otwórz oczy, znów się zbudź

Z mroków czarnej melancholii

I ptaszęcym głosem nuć:

Pokój ludziom dobrej woli !

                         Marian Hemar "Całą noc padał śnieg"

Tagi: varia
01:37, agnieszka_azj , varia
Link Komentarze (2) »
niedziela, 17 sierpnia 2008
Nasze wakacyjne lektury

Zauważyłaś, że książka po kilkakrotnym przeczytaniu staje się o wiele grubsza niż była ? - powiedział Mo, gdy w któreś urodziny Meggie przeglądali jej skarby. - Jakby za każdym razem coś zostawało między kartkami: uczucia, myśli, odgłosy, zapachy... A gdy po latach zaczynamy ją kartkować, odnajdujemy w niej nas samych, młodszych, innych... Książka przechowuje nas jak zasuszony kwiat; odnajdujemy w niej siebie i jakby nie siebie. *

Mo wiedział, co mówi – znał się przecież na książkach jak mało kto, a ja czytając to zrozumiałam dlaczego zawsze przed wyjazdem poświęcam  tak wiele uwagi przygotowaniu torby z lekturami dla wszystkich członków rodziny. W tym roku wyjeżdżaliśmy na trzy tygodnie i w dodatku bez możliwości dokupienia sobie czegoś do czytania na miejscu, dlatego nasz tegoroczny Empik był wyjątkowo pękaty. Z książek, które z grubsza można zaliczyć do literatury dziecięco – młodzieżowej znalazły się tam:

             

1.  „Dlaczego kąpiesz się w spodniach wujku” Astrid Lindgren – do głośnego czytania wieczorami (Ania i Zosia juz ją oczywiście znały, ale Julka jeszcze nie). Jest to książka bardzo wakacyjna i bardzo szwedzka ;-). Co prawda nie dotarliśmy do Sztokholmu i nie widzieliśmy wysp, na których rozgrywa sie jej akcja, ale okoliczności przyrody, w których przyszło nam ją czytać były bardzo podobne. Mocnym akcentem wieńczącym tę lekturę była wycieczka na Saltkrakan, którą odbyłyśmy w  ”Świecie Astrid Lindgren” w Vimmerby (ale o tym napiszę oddzielnie).

           

2.  ”Trzynastka na karku”  Katarzyny Majgier – książka na tym wyjeździe czytana niemal bez przerwy. Została zabrana właściwie dla Zosi i pierwszy raz zdarzyło się, żeby lektura pochłonęła ją tak kompletnie – czytała podczas jazdy i na postojach, a kiedy skończyła natychmiast zaczęła czytać ją drugi raz. Następnie ja się za nią zabrałam – kiedy okazało się że „Klub Dantego” jednak się do czytania nie nadaje (Ewa, miałaś rację – niestety !!!). Ostatnia w kolejce była Ania, która z przyjemnością do niej powróciła, kiedy wyczerpały się jej ambitne lektury w rodzaju „Mistrza i Małgorzaty”.

           

3. „Krew Inków” Mariusza Wollnego, autora opisywanego juz tu przeze mnie  ”Kacpra Ryxa”. Kupiłam ją juz jakiś czas temu – przeczytała ją Ania, przeczytał ją mój Mąż, a ja jakoś nie. Teraz wreszcie przyszła jej kolej i muszę przyznać, że czyta sie ją równie dobrze jak poprzednią.

        

4. „Pozłacana rybka” i „Puszka” Barbary Kosmowskiej. Pierwsza z nich podobała nam się bardzo, mimo że jej temat wcale wakacyjny nie jest, druga – trochę nas rozczarowała. Może zbyt wiele oczekiwałyśmy..

      

5. „Studnia życzeń” Davida Baldacciego, na którą namawiałam Anię juz od dawna, a im bardziej namawiałam, tym bardziej ona nie chciała. Przestałam namawiać, tylko podstępnie wsadziłam do Empiku z myślą o tym nieuchronnym momencie, kiedy wszystko inne już będzie przeczytane... Udało się ;-)

         

6. „Ci okrutni Wikingowie” z serii „Strrrraszna historia” jako teoretyczne wprowadzenie do wizyty w  Muzeum Łodzi Wikingów w Roskilde (o tym też napiszę więcej innym razem).

         

7. Zakamarkowe ”Przygody Astrid – zanim została Astrid Lindgren” Christnie Bjork jako niezbędnik w związku z wizytą w  ”Świecie Astrid Lindgren” w Vimmerby.

          

8. Last but not least - „Detektyw Pozytywka” Grzegorza Kasdepke,  który załapał się na tę wycieczkę w charakterze pasażera na gapę, ponnieważ nie był pełnoprawnym członkiem Empiku, tylko przypadkowym dodatkiem do płatków śniadaniowych. Znakomicie spełnił rolę samodzielnej lektury dla Julki, bo jakoś nie przyszło mi do głowy, że i dla niej powinnam coś zabrać. Firma Nestle ma u mnie duży plus za te książeczki;-)

Wielkim nieobecnym tej wyprawy było „Morze Trolli” Nancy Farmer - książka, którą powinnam była zabrać, bo znakomicie wpisywała się w tematykę, a zwyczajnie o jej istnieniu zapomniałam :-( Teraz to nadrabiamy.

             

* Cornelia Funke ”Atramentowa krew” (z ilustracjami Autorki), przekł. Jan Koźbiał, wyd.: Egmont, Warszawa 2006: s. 59

Tagi: varia
22:54, agnieszka_azj , varia
Link Komentarze (2) »
wtorek, 12 sierpnia 2008
Wróciłam !
 

Podobno jestem osobą ze skrzywieniem skandynawskim (a przynajmniej z taką mnie uważa jedna taka, co mieszka w Grecji ;-)

I w sumie ma rację.

O tym, że uwielbiam książki Astrid Lindgren wie każdy, kto tutaj zagląda. Kocham Bałtyk i nie znoszę upałów, dlatego wcale mnie nie ciągnie nad ciepłe morza. Ponadto: lubię skandynawskie wzornictwo i skandynawskie firmy odzieżowe (nawet jeśli nie wiem, że są skandynawskie). Lubię skandynawskie campingi z ich wygodnymi kuchniami, czystymi toaletami i ciszą. I duńskie ścieżki rowerowe.

Uwielbiam jeść świeżo uwędzonego śledzia z sałatką kartoflaną w duńskiej rogeri z widokiem na morze. W przeciwieństwie do reszty mojej rodziny lubię nawet słone masło, ale tylko pod warunkiem, że chleb nie jest słodki ;-)

Lubię też (o czym mogłam się przekonać dopiero teraz) szwedzkie kolorowe domki, wśród których czuję się tak, jakbym znalazła się na ilustracji Ilon Wikland. Na przykład taka uliczka – czy nie wygląda tak, jakby za chwilę miala się na niej ukazać Lotta na rowerze ?

     

W tej sytuacji trudno się chyba dziwić, ze wakacje moich marzeń to bynajmniej nie tropiki, tylko Tour de Bałtyk.

Myśleliśmy o tym od lat i w tym roku udało nam się wreszcie to marzenie spełnić... połowicznie. Zapakowaliśmy się całą rodziną do samochodu i składanej przyczepy, którą ochrzciliśmy mianem Villa Villekulla (czyli po naszemu Willa Śmiesznotka), co jest nazwą bardzo pasującą zarówno do jej wyglądu, jak i do celu naszej podróży. Zamiast konia mieliśmy 5 rowerów na dachu, a rolę Pana Nilsona wzięła na siebie Julka ;-)

   

W Danii odwiedziliśmy Wikingów i Odense - miasto Andersena.

   

W Kopenhadze zdziwiliśmy się, że Syrenka jest taka mała (na pocztówkach wyglądała na większą ;-). Na plaży nad Morzem Północnym zbieraliśmy muszelki i jedliśmy wędzone śledzie.

   

Były cudowne krajobrazy, mosty nad cieśninami w drodze do Szwecji, urocze wyspy Tjorn i Orust, lasy i jeziora.

   

pływanie kanoe po jeziorze Varmland

   

 i wreszcie Vimmerby – miasto Astrid Lindgren.

   

Było wspaniale i mam nadzieję, że w przyszłym roku uda nam się zamknąć pętlę wokół Bałtyku (oraz odwiedzić Muminki ;-).

Tagi: varia
10:40, agnieszka_azj , varia
Link Komentarze (6) »
sobota, 12 lipca 2008
Lato, lato wszędzie...

Nieczynne z powodu wakacji :-)))


Wracam w sierpniu. Do zobaczenia !!!

Tagi: varia
20:15, agnieszka_azj , varia
Link Komentarze (1) »
wtorek, 03 czerwca 2008
Marta Lipczyńska - wywiad

 

 

Wydawnictwo „Hokus Pokus” istnieje od czterech lat, a dorobek (jak na tak krótki życiorys) ma imponujący. Wydało już pięć tomów przygód Julka i Julki Annie Schmidt,

    

kontrowersyjną (w powszechnym odbiorze) książeczkę o   ”O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę” ,

           

a także inne książki Wolfa Erlbrucha – m.in. kontrowersyjne tylko dla mnie ”Stworzenie” ,

        

ponadto: niezwykłe  ”A ja czekam” ,

      

a ostatnio przepiękną, autorską książkę Marii Ekier „Kocur mruży ślepia złote”, która została uznana za „Najpiękniejszą książkę roku”.

       

Założycielka i szefowa wydawnictwa „Hokus Pokus” Marta Lipczyńska (a równocześnie redaktor naczelna  kwartalnika „RYMS” ) udzielila mi niedawno wywiadu dla portalu „MUS”.

 

 

Od czterech lat, właściwie jednoosobowo prowadzi Pani wydawnictwo „Hokus – Pokus”. Skąd pomysł na taką działalność ? 

Marzyłam o tym, żeby mieć własną galerię sztuki. W czasie studiów pracowałam w takiej galerii w Toruniu i bardzo  mi się ta praca podobała.

Po studiach trafiłam do dużego wydawnictwa edukacyjnego, które wydawało scenariusze lekcji. Chciałam robić coś bardziej ambitnego i twórczego. Chciałam też mieć coś własnego. Galeria sztuki odpadała, ponieważ jest to przedsięwzięcie wymagające bardzo dużych pieniędzy. Wybór padł na wydawnictwo, bo ten rodzaj pracy już znałam. Ma ona jednak wiele wspólnego ze sztuką, bo wydaję książki takich autorów jak Wolf Erlbruch, Iwona Chmielewska czy Maria Ekier, a są to po prostu dzieła sztuki.

 

Działalność wydawniczą rozpoczęliście od grzecznych i niekontrowersyjnych „Julków” czyli książek Annie G. Schmid o Julku i Julce, ale ...

 

Julki wcale nie są takie grzeczne, na jakie wyglądają ! Choć rzeczywiście raczej kontrowersji nie budzą. Rozwoziliśmy je razem z mężem po księgarniach jak komiwojażerowie i juz od pierwszego tomu bardzo ładnie się przyjęły. Szczególnie dobrze zareagowała na nie „stara gwardia księgarzy” – podobały się czarno - białe ilustracje i stylistyka lat sześćdziesiątych.

 

... ale największe zamieszanie zrobił „Kret, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę”. Działo się wtedy, oj działo...

 

Rzeczywiście tak było, a wcale się tego nie spodziewałam. Ja sama przyjęłam tę książkę naturalnie. Zachwyciło mnie to, że dwóch niemłodych już profesorów wzięło się za taki temat i zrobili to w sposób dowcipny i kulturalny. Do tego świetne ilustracje i pomysł z wyrazami dźwiękonaśladowczymi, które sprawiły nam wiele frajdy - mnie i tłumaczowi tej książki.

Byłam zaskoczona, że u nas wzbudziło to takie emocje. Z jednej strony odbieraliśmy wiele telefonów i maili od osób, które cieszyły się, że ta książka wyszła w Polsce, bo znały ją z wydań zagranicznych. Z drugiej – „Kret” był tematem głównych wydań wiadomości różnych stacji. Sporo szumu, wokół niego było też na rozmaitych forach internetowych.

To jest generalnie książka dla ludzi, którzy mają poczucie humoru i dystans do samych siebie. Dziennikarze, z którymi rozmawiałam i którym robiłam całe wykłady na temat Wolfa Elrbrucha, skupiali się tylko na tej kupie. Nie widzieli pomysłu, nie widzieli ilustracji. Istniał tylko temat i TEN wyraz.

 

Ja dla odmiany byłam zaskoczona tym, że przy takim zamieszaniu wokół „Kreta” zupełnie niezauważone przeszło „Stworzenie”, które dla mnie jest dużo bardziej kontrowersyjne, bo wywracające do góry nogami znany nam od wieków porządek rzeczy... 

Nie odbieram tego w ten sposób. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki Erlbruch pokazuje Boga. Jest to bowiem Bóg, który macha nogami i pluszcze nimi w morzu albo huśta się na gałęzi. Myślę, że dzięki temu pytania o początek świata mogą być łatwiejsze, bo nie ma tego wielkiego Boga, którego się boimy i przed którym uciekamy. Jest fajny facet z dużą brodą, gruby, miły i wzbudzający sympatię.

Bardzo mi się  podoba koncept z tym człowieczkiem (dla mnie to jest po prostu człowiek – płeć jest nie ma znaczenia) – taki trochę zbuntowany, w tym swoim meloniku.

 

Wydaliście już  cztery książki z ilustracjami Wolfa Erlbrucha, zapowiadacie piątą. Dlaczego właśnie Erlbruch ? 

Erlbruch to moja miłość od pierwszego wejrzenia, odkąd zobaczyłam okładki „Stworzenia” i „Wielkiego pytania”.Jego ilustracje są mądre. Przemyślane. Głębokie. Proste  - a jednocześnie  bardzo trudne, bo zostawiające przestrzeń dla odbiorcy. Lubię takie sytuacje, kiedy autor się trochę się z widzem droczy, trochę prowokuje, puszcza oko, ale robi to w sposób inteligentny.

 

Dwie spośród nich -„Wielkie pytanie” i „Straszna piątka” to autorskie książki Wolfa Erlbrucha.

Bardzo sobie cenię książkę autorską i staram się takie książki wydawać. Erlbruch ma ich na swoim koncie jeszcze kilka i je także powolutku wydamy, ale są  to książki trudniejsze w odbiorze.

Na jesień szykujemy „Śmierć, gęś i tulipan” - przepiękną książkę o śmierci. Na jesień - bo temat  sprzyja wyciszeniu i refleksji, a jesień taka właśnie jest. „Wielkie Pytanie” i „Śmierć, gęś i tulipan ” określiłabym jako autorskie książki egzystencjalne, dotyczące sensu życia i sensu śmierci. „Straszna Piątka” jest bardziej rozrywkowa, ale równie dotyka  ważnego tematu – wyobcowania, odrzucenia.

 

Zaczęliście od Erlbrucha, a potem zaczęliście wydawać polskich autorów... 

Zawsze chciałam wydawać polskich autorów, ale obawiałam się, ze ci najlepsi, w których celowałam nie będą chcieli rozmawiać z kimś, kto dopiero debiutuje.

Pierwszą książką autorską polskiego autora było „O wędrowaniu przy zasypianiu” Iwony Chmielewskiej, która robi znakomite rzeczy - niestety wydaje je głownie w Korei i tam jest bardzo znana.

Marzyłam o wydaniu książki z ilustracjami Józefa Wilkonia i właśnie pracujemy nad jego pierwszą książką autorską na rynku polskim –  będzie to „Kocia kołysanka” dla maluchów.

 

Ostatnio ukazała się książka Marii Ekier „Kocur mruży ślepia złote”, która od razu otrzymała tytuł „Najpiekniejszej ksiązki roku”. Gratuluję !

 Jest to pierwsza ksiażka zrobiona w całości przez nas. Bardzo się cieszę, że w ogóle udało mi się namówić panią Marię do tej książki. Kocham jej ilustracje, ale dotychczas zawsze uzupełniały one cudzy tekst. Miałam wrażenie, że zaistniałyby pełniej, gdyby stworzyła książkę autorską. Powstała śliczna rymowanka, która świetnie wpada w ucho i po prostu płynie przez całą książkę. Niby prosta, ale finezyjna i dająca się odczytywać na różnych poziomach. A ilustracje są po prostu piękne. Jestem przekonana, że obcowanie od najmłodszych lat z taką ilustracją, która jest dziełem sztuki,  kształtuje gust od najmłodszych lat i zaprocentuje w przyszłości.

 

Jest jeszcze „A ja czekam” - książka, która wymyka się definicjom...

 Ta książka uderza w emocje. Często zdarza mi się widzieć wzruszenie osób, które ją przeglądają. Sama wracam do niej wielokrotnie. Jest w niej coś takiego, że zmusza do zatrzymania się i zastanowienia się: a na co ja czekam, po co tu jestem na ziemi, co  robię. Wolałabym, żeby to rutynowe „20 minut dziennie codziennie” poświęcić na oglądanie takiej książki, niż czytanie kolejnej przeróbki znanych bajek.

 

Dla dzieci w jakim wieku jest ta książka ?

Bardzo nie lubię takich podziałów wiekowych – książka od 3 czy 6 lat.  Wiem, ze czasem są potrzebne, ale akurat w tym przypadku nie mają zastosowania. Są takie dzieci, do których ona w ogóle nie trafi i są takie, które chwytają bardzo ładnie. Podobnie jest z „Wielkim pytaniem”.

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że nie ma tam co czytać, bo tekstu jest bardzo niewiele. Te książki mają dużą moc,ale żeby to odczuć, trzeba mieć trochę czasu. Usiąść „na spokojnie”, wyciszyć się, odpowiadać na pytania, które dziecko zada albo samemu sprowokować rozmowę. To wymaga wysiłku, a komu się teraz chce ? Dużo łatwiej jest poczytać cokolwiek 20 minut.

 

Oprócz książek wydaje Pani także czasopisma - „Twórczą szkołę” i „Rymsa”

 „Twórcza szkoła” już się nie ukazuje, ale nadal dostaję pytania o kolejne numery. Pomysł na nią wziął się z moje pracy w wydawnictwie oświatowym, która polegała na tworzeniu scenariuszy lekcji.

Chciałam stworzyć pismo, w którym ludzie pisaliby o tym, co udało im się zrobić, żeby podzielić się swoimi pozytywnymi doświadczeniami, a nie po to, żeby się „pomądrzyć teoretycznie”. Chodziło nam o to, żeby wywołać dyskusję, trochę poruszyć, trochę zdenerwować Mam poczucie, że nam się to udało i że mam mały wkład w to, że ktoś gdzieś zrobił fajną lekcję albo może przemyślał swoje relacje z uczniami.

Wszystko robiłam tam sama – począwszy od wizji a skończywszy na wożeniu paczek na Pocztę Główną. Udało nam się wydać 11 numerów z wielkim bólem (w sensie finansowym), a  część z osób, które tworzyły ze mną „Twórczą szkołę” pisze teraz do „Rymsa”

Ryms” jest... ?

 „Ryms” jest kwartalnikiem poświęconym literaturze dziecięcej. Duże gazety i czasopisma poświęcają temu tematowi bardzo mało miejsca - głównie w okolicach Świąt i Dnia Dziecka, czyli wtedy, gdy pojawia się temat prezentów.

Stworzyłam „Rymsa” z myślą o tym, żeby pisać o takich tematach, o których u nas się mniej pisze – mniej popularnych albo kontrowersyjnych. Chciałam też dać miejsce ludziom, którzy piszą o literaturze dziecięcej oraz małym wydawnictwom, które wydają fajne rzeczy, a bardzo ciężko jest im się  z nimi przebić.

Myślę, że takie pismo jest potrzebne, mimo że jest to rzecz niszowa i niekomercyjna. Właśnie odebrałam z drukarni drukarni trzeci numer. Robi to grono zapaleńców, „po godzinach” i po nocach, ale bardzo chcę go wydawać. Spotykamy się z dobrym odzewem wśród czytelników, a to dodaje skrzydeł.

 

 

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Mały Pokój z Książkami

Wypromuj również swoją stronę